Jak wynika z najnowszych informacji Hanna Lis po raz kolejny zmienia stację telewizyjną. Wiadomo już nawet czym konkretnie będzie się tam zajmować.

 

Od marca rusza nowy program Polsat Cafe, której gospodynią będzie właśnie Hanna Lis. Dziennikarka wraca do stacji Polsat po 10 latach nieobecności. Jak zapowiada Jolanta Borowiec, szefowa Polsat Cafe – Hanna Lis poprowadzi talk show w Polsat Cafe pod roboczym tytułem” Hanna Lis i On”. Program wystartuje w wiosennej ramówce.

 

Formułę programu już dobrze znamy. To nic innego jak kolejna wersja programu emitowanego na antenie TVN. Chodzi o program „Demakijaż” prowadzony przez Krzysztofa Ibisza. Różnica polega na tym, że Ibisz rozmawia w nim z samymi kobietami, zaś Lis w swoim programie będzie przeprowadzać wywiady wyłącznie z mężczyznami.

 

Wcześniej w TVN Style prowadziła program „Bez planu”, w którym odwiedzała różne zakątki świata, restauracje, sklepy i atrakcje. Po dwóch sezonach okazało się jednak, że koszty produkcji są zbyt wysokie.

 

Teraz przed Hanną nowe dziennikarskie wyzwanie. Jak sobie poradzi w nowej roli? Może do programu zaprosi męża? Premiera jej programu na antenie Polsat Cafe odbędzie się w marcu 2018 roku.

 

(kd)/wirtualnemedia/

Kontrowersyjna reklama spotkała się z zaskakująco dobrymi opiniami. To „Punkt G” na mapie Europy. Wiecie kto się tak reklamuje?

To niezwykle oryginalna i odważna reklama jednego z europejskich miast. U nas prawdopodobnie wzbudziłaby sporo kontrowersji, w tym jednak przypadku stała się hitem.

 

Trzeba przyznać, że nasi wschodni sąsiedzi mają fantazję. Projekt składa się z trzech zdjęć. Jedno z nich przedstawia kobietę leżącą na pościeli z nadrukowaną mapą Europy, ściskającą ją w miejscu, gdzie leży Litwa. W reklamie chodzi bowiem o stolicę Litwy – Wilno. Fotografii towarzyszy również mocne przesłanie – „Nikt nie wie, gdzie jest, ale kiedy go znajdziesz, jest niesamowicie”.

 

Reklama pojawiła się w mediach społecznościowych 25 stycznia, gdy Wilno obchodziło swoje 695 urodziny i od tego czasu robi furorę. Projekty zostały stworzone przez dwójkę studentów szkoły reklamowej The Atomic Garden w Wilnie latem 2016 roku.

 

„Oczywiście, takie duże zainteresowanie było zaskoczeniem; raczej się tego nie spodziewałem, ponieważ praca została wykonana jakiś czas temu, ale w końcu przyciągnęła uwagę. To bardzo miła niespodzianka” – mówi Jurgis Ramanauskas, który razem ze Skaistė Kaurinaitė stworzył pomysł prawie 2 lata temu.

 

Mieszkańcy kraju są wręcz zachwyceni projektem, zaś specjaliści są pełni podziwu i uznania za kreatywność i pomysłowość autorów. Jak się okazuje, projekt, który był jedynie szkicem uczniów bardzo spodobał się władzom miasta, które chciałyby dalej rozwijać pomysł.

 

Jak Wam podoba się taki plakat reklamujący miasto? W Polsce przyjęłaby się taka forma promocji?

 

 

(kd)/onet/




Mieszkańcy odczuli silny wstrząs na granicy Małopolski i Śląska. Co tam się stało? To efekt wydarzeń w jednej z kopalni

O poranku mieszkańców pobliskich miejscowości obudził silny wstrząs. Dotknął on szczególnie mieszkańców Zachodniej Małopolski. Co tam się stało?

 

Według danych wstrząs miał prawie trzy stopnie w skali Richtera. Ziemia zakołysała się około 3:30 nad ranem. Rzeczniczka Wyższego Urzędu Górniczego w Katowicach poinformowała, że do wstrząsu doszło w dawnej kopalni Ziemowit w Lędzinach. Zanotowano go 680 metrów pod ziemią. Na szczęście w kopalni nic się nie stało. Natomiast drgania były bardzo mocno odczuwalne na powierzchni.

 

Wstrząs był odczuwalny w promieniu kilkunastu kilometrów od kopalni. Doświadczyli go przede wszystkim mieszkańcy Tychów, Jaworzna i okolic Oświęcimia.

 

Pracownicy urzędu otrzymali co najmniej 18 zgłoszeń od zaniepokojonych mieszkańców, dwa z nich dotyczyły pęknięć ścian w budynkach.

 

(kd)/onet/




UWAGA pojawiła się informacja o NATYCHMIASTOWYM wycofaniu preparatu z obrotu na terenie całego kraju. GIF interweniuje

Główny Inspektorat Farmaceutyczny opublikował na swojej stronie informację o natychmiastowym wycofaniu z aptek na terenie całego kraju preparatu Fayton (Acidum zoledrincum).

 

Decyzja została podjęta z uwagi na niespełnianie przez Fayton wymagań jakościowych. Z obrotu znikną dwie serie leku 4mg/5 ml w formie koncentratu, z którego sporządza się roztwór do infuzji.

 

Konkretnie chodzi o preparaty o numerze serii PQ0776 z datą ważności do kwietnia 2020 r. oraz PP1440 z terminem do sierpnia 2019 r.

 

Preparat ma zapobiegać powikłaniom kostnym u osób, które cierpią z powodu przerzutów nowotworowych. Fayton zalecany jest zapobiegawczo, jako środek wspomagający ograniczenie ryzyka złamań u dorosłych pacjentów, którzy zmagają się z przerzutami nowotworowymi do kości.

 

Decyzja o wycofaniu środka z rynku wchodzi w życie ze skutkiem natychmiastowym.

 

(kd)/wp,gif/




Choć nie chodzi konkretnie o program „Perfekcyjna Pani Domu” to w takiej właśnie roli zobaczymy nową prowadzącą. TVN Style przygotowuje odpowiednik „Perfekcyjnej…”. W nowym programie „Misja ratunkowa” prowadząca nie tylko będzie sprzątać mieszkania uczestników, ale także je urządzać.

 

Rola perfekcyjnej pani domu przyniosła Małgorzacie Rozenek-Majdan debiut w telewizji i niemałą popularność. Jednak to nie ją zobaczymy w roli prowadzącej nowego programu. Jej miejsce zajmie znana dziennikarka. W nowej funkcji będzie się mogła sprawdzić Ula Chińcz.

 

„W nowym programie „Misja ratunkowa” Ula Chińcz odwiedzi bohaterów w ich domach i pomoże im w uprzątnięciu bałaganu. Dziennikarka będzie także przeprowadzać metamorfozy wnętrz. Prowadząca pokaże widzom triki, które pomogą odmienić mieszkanie” – zapowiada serwis wirtualnemedia.pl.

 

Oprócz działalności telewizyjnej Ula prowadzi również autorski kanał na Youtube „Ula Pedantula”. Dziennikarkę możemy kojarzyć także z „Dzień Dobry TVN”, gdzie pracuje jako reporterka od 2014 roku.

 

W nowym programie zobaczymy ją już marcu 2018 roku na antenie „TVN Style”.

 

Work, work, work! 🙂 Shooting 😉

A post shared by Ula Chincz (@ula_live_love_learn) on

https://www.instagram.com/p/Bc1XA1DlN3L/?taken-by=ula_live_love_learn

 

(kd)/wirtualnemedia/

Kiedy wróciła do domu była w ciężkim szoku! Dziennikarka pokazała ograbione mieszkanie i podziękowała… włamywaczom. O co chodzi? [FOTO]

Kiedy dziennikarka weszła do własnego mieszkania na pewno była bardzo zaskoczona. Podczas jej nieobecności doszło do włamania. Beata Pawlikowska przyjęła tę sytuację z wielką pokorą. Dziennikarka podzieliła się na Facebooku zdjęciami ze splądrowanego mieszkania i ku zaskoczeniu internautów… podziękowała włamywaczom.

 

„Tak wygląda dom po włamaniu. W pierwszej chwili – zdumienie. W drugiej chwili – wdzięczność! Dziękuję włamywaczom za to, że nie wybili okna, tylko je podważyli. Dziękuję za to, że zabrali tylko rzeczy które można zastąpić nowymi. Dziękuję, że nie zniszczyli tego, co nie było im potrzebne! Czuję się szczęśliwa że jestem cała, zdrowa i mam gdzie spać” – napisała Beata Pawlikowska.

 

Trzeba przyznać, że Pawlikowska mimo strat na chłodno podeszła do całej sprawy. Swoim wpisem pokazała co tak naprawdę jest w jej życiu najważniejsze. Utrata rzeczy materialnych jest tak naprawdę niczym poważnym.

 

Pod zdjęciami internauci wyrazili współczucie i słowa wsparcia. Zdarzyło się również, że zaczęli dzielić się podobnymi doświadczeniami. Beata Pawlikowska w jednym z komentarzy udzieliła również cennych wskazówek na przyszłość. Widać, że podeszła do całej sprawy ze sporym dystansem:

 

„Podpowiem wam gdzie włamywacze szukają pieniędzy i cennej biżuterii: w szafach wśród ubrań. Jeśli chcecie je skutecznie schować, to najlepiej w kuchni wśród produktów żywnościowych bo to są jedyne szafy których włamywacze nie otworzyli i nie przeszukali.”

 

Zobaczcie zdjęcia i wpis dziennikarki:

Tak wygląda dom po włamaniu. W pierwszej chwili – zdumienie. W drugiej chwili – wdzięczność! Dziękuję włamywaczom za to,…

Publié par Beata Pawlikowska sur samedi 16 décembre 2017

 

(kd)/facebook/




Wpadki w „Jeden z dziesięciu” to naprawdę rzadkość. Tym razem jednak widzowie nie odpuszczą, czekają na wytłumaczenie ze strony organizatorów

Jak mogło do tego dojść? Takie pytanie po obejrzeniu jednego z ostatnich odcinków teleturnieju „Jeden z dziesięciu” zadaje sobie niemal każdy widz. Takie niedopatrzenia w tym programie to rzadkość. Dlatego widzowie czkają teraz na wytłumaczenie ze strony organizatorów.

 

O co poszło?

 

Okazuje się, że jedno z pytań, a raczej jego poprawna odpowiedź jest w bazie programu niezaktualizowana. W finale, gdy każdemu z dwójki uczestników zostało po jednej szansie nagle doszło do niespodziewanego obrotu sytuacji.

 

Padło pytanie: „Ile razy Igrzyska Olimpijskie odbyły się w Ameryce Południowej?” Zawodnik odpowiedział poprawnie: jeden. Jednak ku zaskoczeniu telewidzów, organizatorzy uznali te odpowiedź za niepoprawną. Według nich poprawna odpowiedź to: ani razu. I to nie finalista popełnił błąd.

 

W 2016 roku Igrzyska zostały zorganizowane w Rio de Janeiro w Brazylii, czyli w Ameryce Południowej. Najwidoczniej baza poprawnych odpowiedzi od dawna nie była aktualizowana. W konsekwencji gracz odpadł z gry, a wygrana przypadła konkurentowi.

 

Na koncie facebookowym „Jeden z dziesięciu” pojawiła się krótka informacja na ten temat:

„Szanowni Państwo, odnośnie opisywanej przez Państwa sytuacji w 16 odcinku, informujemy, że już znaleźliśmy przyczynę pomyłki i wyjaśnienie zamieścimy w jednym z najbliższych odcinków”.

 

Wielu wiernych fanów teleturnieju skomentowało wpadkę programu TVP. Są również ciekawi tłumaczenia organizatorów i już nie mogą się jej doczekać.

 

Szanowni Państwo, odnośnie opisywanej przez Państwa sytuacji w 16 odcinku, informujemy, że już znaleźliśmy przyczynę pomyłki i wyjaśnienie zamieścimy w jednym z najbliższych odcinków.

Publié par Jeden Z Dziesięciu sur vendredi 15 décembre 2017

 

(kd)/wp,facebook/




Silny wstrząs w kopalni Mysłowice-Wesoła. NOWE FAKTY w sprawie poszkodowanych górników

Do silnego wstrząsu doszło w niedzielę rano. Oceniono go na około 2,4 stopnia w skali Richtera. W tym czasie pod ziemią, na głębokości 665 metrów pracowało 21 górników. Pięciu z nich odniosło obrażenia.

 

Na szczęście były to głównie otarcia i stłuczenia, nie mniej jednak mężczyźni trafili do szpitali w Mysłowicach, Katowicach i Tychach. W niedziele po południu czterech z nich opuściło już szpital, jeden poszkodowany górnik nadal znajduje się pod opieką lekarzy.

 

Podczas wstrząsu nie było prowadzone wydobycie, górnicy konserwowali maszyny i urządzenia w rejonie jednej ze ścian wydobywczych. Część kopalni, gdzie doszło do wstrząsu, jest wyłączona z eksploatacji.

 

Jak poinformował rzecznik Polskiej Grupy Górniczej w poniedziałek w rejonie wstrząsu odbędzie się wizja lokalna z udziałem przedstawicieli kopalni, nadzoru górniczego i ekspertów. Określą czy wstrząs spowodował zniszczenia i ustalą warunki bezpiecznego wznowienia wydobycia węgla w tym rejonie. Jeżeli okaże się, że w wyrobiskach nastąpiły deformacje lub innego typu uszkodzenia, wstrząs zostanie zakwalifikowany jako tąpnięcie.

 

(kd)/radiozet/