Niedługo rusza „Taniec z gwiazdami”. Paulina Sykut-Jeżyna jako prowadząca szykuje się więc do wielkiego powrotu w show. Prezenterka wygląda olśniewająco. Jest niezwykle chuda. Chodzą jednak słuchy, że stosuje drastyczne sposoby odchudzania.

 

Część jej kreacji jest już gotowa. Widzowie z pewnością nie mogą się doczekać, w czym tym razem pokaże się na wizji.

 

Jak zdradziła w rozmowie z Faktem przez kilka dni była na diecie oczyszczającej. Potrzebowała krótkiego detoksu. Zwiększyła także w swojej diecie ilość spożywanych warzyw i owoców. Sama stwierdziła, że to spore wyzwanie, ale tego właśnie potrzebowała.

 

Fakt powołuje się również na informacje od „osoby z kręgu” Pauliny, która twierdzi, że prezenterka przeszła na tak zwany leczniczy post. To podobno wymagało od niej sporych wyrzeczeń, dziennie zjada nie więcej niż 600 kalorii. Powróciła także do intensywnych treningów sportowych.

 

Jeśli wierzyć informacjom od „osoby z kręgu” prezenterki to jej wygląd jest efektem naprawdę drastycznej, wręcz morderczej metody. Z drugiej strony Paulina nawet podczas ciąży wyglądała zaskakująco szczupło. Przy tak intensywnym trybie życia i wytrwaniu w postanowieniach nie trudno o taką figurę.

 

Może warto się zastanowić nad podobnymi metodami odchudzającymi? 😉

paulina sykut jezyna,zdrowie,uroda,odchudzanie,figura,dieta

 

 

(kd)/fakt/

Te informacje Cię zaskoczą! Pizza ma wiele właściwości ZDROWOTNYCH. To zostało udowodnione NAUKOWO

pizza,zdrowie,nauka,wlasciwosci zdrowotne,miedzynarodowy dzien pizzy

Pizza to jedno z najpopularniejszych dań kuchni włoskiej. Ale nie tylko! To również ulubione danie Polaków. Okazuje się, że pizza ma wiele właściwości zdrowotnych.

 

Międzynarodowy Dzień Pizzy przypada 9 lutego. Warto więc pamiętać o tym daniu i uświadomić sobie, że ma wiele cennych właściwości. Autorami tej teorii są oczywiście Włosi. Te informacje cię zaskoczą!

 

Naukowcy z Instytutu Badań Farmaceutycznych w Mediolanie ustalili, że pizza może pozytywnie wpływać na nasze zdrowie. Mowa oczywiście o tej klasycznej, typowo włoskiej pizzy.

 

Według badań przeprowadzonych przez naukowców pizza zmniejsza ryzyko zachorowania na raka przełyku aż o 59%, raka jamy ustnej o 34 proc. i raka jelita grubego o 25 proc. Dodatkowo spowalnia również procesy starzenia oraz chroni przed miażdżycą. To dzięki likopenowi, który zawarty jest w pomidorach. Zioła, które są jej nieodłącznym elementem działają przeciwbakteryjnie, rozkurczowo i przeciwutleniająco.

 

Jeden kawałek pizzy to około 365 kalorii. Należy jednak pamiętać, że aby nie była zbyt tucząca warto dodawać do niej jedynie zdrowe składniki.

 

Wiadomo również, że najedzony człowiek, to szczęśliwy człowiek. I pamiętajcie, zdrowotne właściwości pizzy zostały stwierdzone naukowo! Tak więc SMACZNEGO i świętujcie do woli!

 

(kd)/rmf24/




Monika Olejnik to prawdziwa dama! Wypada zachowywać się w taki sposób? Jej zdjęcie wywołało burzliwą dyskusję

monika olejnik,dama,paczek,tlusty czwartek,dyskusja

Monika Olejnik uchodzi za prawdziwą damę. To zapalona biegaczka, słynąca ze swojej elegancji i całkiem niezłej figury. Jej zdjęcie wywołało burzliwą dyskusję. Wypada się zachowywać w taki sposób?

 

Nawet najbardziej fit gwiazdy w Tłusty Czwartek nie odmawiają sobie choć jednego pączka. Do tego grona należy również Monika Olejnik. Dziennikarka opublikowała zdjęcie, na którym je pączka. Nie byłoby w tym nic dziwnego, ale sposób w jaki to robi wywołał burzliwą dyskusję. Postanowiła zjeść go za pomocą… noża i widelca!

 

Jej fani zastanawiają się czy to kolejna prowokacja z jej strony czy może rzeczywiście woli go jeść właśnie w taki sposób. Są również tacy, którzy zawzięcie uważają, że takie jedzenie pączka po prostu się nie liczy.

 

„Bardzo mi przykro, ale zjedzenie pączka bez oblizywania się i obklejenia palców sie nie liczy. 😩”

 

„A paluchy lukrem ubabrać i potem oblizywać to nie łaska ? Nożem i widelcem to profanacja, żeby tak pohańbić pączka w tłusty czwartek !!! Nie spodziewałem się tego po Pani ;-)”

 

„Pani Moniko. I znowu udała się Pani prowokacja. Brawo. Nie przestaje mnie Pani zadziwiać.”

 

„Nawet jeżeli gdzieś na salonach tak się jada to i tak wygląda to bardzo ale to bardzo śmiesznie!”

 

„To my nauczyliśmy Francuzów jeść pączki nożem i widelcem!! :)”

 

Jedna z użytkowniczek w komentarzu wytłumaczyła nawet wszystkim jak być powinno:

„Z podręcznika savoir vivre:Zgodnie z zasadami savoir vivre, powinniśmy położyć pączka na małym talerzyku oraz jeść podobnie jak ciasta, np. jabłecznik. Pączka należy pokroić, używając widelczyka oraz nożyka, specjalnych sztućców do ciastek. Jedząc pączki nie powinno się oblizywać.
Pączki powinniśmy popijać czarną herbatą, w żadnym wypadku nie może to być kawa. Dlaczego? Ponieważ kawa w połączeniu ze słodyczami traci swój wyjątkowy smak.”

 

Trzeba jednak przyznać, że Monika Olejnik pokazała, że zjadła go jak na prawdziwą damę przystało 😉

 

monika olejnik,tlusty czwartek,dama,

 

(kd)/facebook/




Resort zdrowia ma listę pacjentów, którzy otrzymali nieprawidłowo przechowywane szczepionki. Znamy dokładną liczbę osób i placówek

szczepienie,pacjent,lekarz,afera,

Ministerstwo Zdrowia posiada listę pacjentów, którym zostały podane nieprawidłowo przechowywane szczepionki. Znane są dokładne dane na temat liczby osób i placówek.

 

W czwartek odbyło się specjalne posiedzenie Komisji Zdrowia. Posłowie zapoznali się z informacjami resortu zdrowia w sprawie nieprawidłowo przechowywanych szczepionek i podawania ich pacjentom.

 

Wiceszef resortu poinformował, że w wyniku przeprowadzonych kontroli wojewoda lubuski potwierdził, że w 70 podmiotach leczniczych doszło do przerwania zimnego łańcucha chłodniczego przechowywanych preparatów szczepionkowych. Do podania tych preparatów doszło w 10 placówkach w Lubuskiem.

 

Ministerstwo zdrowia ma listę pacjentów, którzy otrzymali nieprawidłowo przechowywane szczepionki. Według niej sprawa dotyczy 448 pacjentów. Jak zapewnił posłów wiceminister Marcin Czech – Szczepionki te są bezpieczne.

 

Po za województwem lubuskim do przerwania zimnego łańcucha dostaw doszło także w: woj. dolnośląskim – 4, woj. lubelskim – 1, woj. łódzkim – 10, woj. małopolski – 6, woj. mazowieckim – 2, woj. podlaskim – 4, woj. świętokrzyskim – 1, woj. zachodniopomorskim – 1. W pozostałych województwach nie doszło do takich sytuacji.

 

Główny Inspektor Sanitarny Marek Posobkiewicz poinformował, że zgodnie z wytycznymi lekarze nie mogą i nie powinni podawać szczepionek po przerwaniu łańcucha chłodniczego. Wcześniej muszą zasięgnąć informacji od organów i od firm, czy dana szczepionka na pewno nie straciła swoich właściwości i jest bezpieczna.

 

„W tym przypadku, wiemy, że taki krótki czas nie mógł wpłynąć na ich jakość i bezpieczeństwo, ale nie zmienia to faktu, że ci lekarze w ten sposób postąpić nie powinni.”

 

(kd)/rmf24/




Jak wynika z najnowszych informacji Hanna Lis po raz kolejny zmienia stację telewizyjną. Wiadomo już nawet czym konkretnie będzie się tam zajmować.

 

Od marca rusza nowy program Polsat Cafe, której gospodynią będzie właśnie Hanna Lis. Dziennikarka wraca do stacji Polsat po 10 latach nieobecności. Jak zapowiada Jolanta Borowiec, szefowa Polsat Cafe – Hanna Lis poprowadzi talk show w Polsat Cafe pod roboczym tytułem” Hanna Lis i On”. Program wystartuje w wiosennej ramówce.

 

Formułę programu już dobrze znamy. To nic innego jak kolejna wersja programu emitowanego na antenie TVN. Chodzi o program „Demakijaż” prowadzony przez Krzysztofa Ibisza. Różnica polega na tym, że Ibisz rozmawia w nim z samymi kobietami, zaś Lis w swoim programie będzie przeprowadzać wywiady wyłącznie z mężczyznami.

 

Wcześniej w TVN Style prowadziła program „Bez planu”, w którym odwiedzała różne zakątki świata, restauracje, sklepy i atrakcje. Po dwóch sezonach okazało się jednak, że koszty produkcji są zbyt wysokie.

 

Teraz przed Hanną nowe dziennikarskie wyzwanie. Jak sobie poradzi w nowej roli? Może do programu zaprosi męża? Premiera jej programu na antenie Polsat Cafe odbędzie się w marcu 2018 roku.

 

(kd)/wirtualnemedia/

Kontrowersyjna reklama spotkała się z zaskakująco dobrymi opiniami. To „Punkt G” na mapie Europy. Wiecie kto się tak reklamuje?

To niezwykle oryginalna i odważna reklama jednego z europejskich miast. U nas prawdopodobnie wzbudziłaby sporo kontrowersji, w tym jednak przypadku stała się hitem.

 

Trzeba przyznać, że nasi wschodni sąsiedzi mają fantazję. Projekt składa się z trzech zdjęć. Jedno z nich przedstawia kobietę leżącą na pościeli z nadrukowaną mapą Europy, ściskającą ją w miejscu, gdzie leży Litwa. W reklamie chodzi bowiem o stolicę Litwy – Wilno. Fotografii towarzyszy również mocne przesłanie – „Nikt nie wie, gdzie jest, ale kiedy go znajdziesz, jest niesamowicie”.

 

Reklama pojawiła się w mediach społecznościowych 25 stycznia, gdy Wilno obchodziło swoje 695 urodziny i od tego czasu robi furorę. Projekty zostały stworzone przez dwójkę studentów szkoły reklamowej The Atomic Garden w Wilnie latem 2016 roku.

 

„Oczywiście, takie duże zainteresowanie było zaskoczeniem; raczej się tego nie spodziewałem, ponieważ praca została wykonana jakiś czas temu, ale w końcu przyciągnęła uwagę. To bardzo miła niespodzianka” – mówi Jurgis Ramanauskas, który razem ze Skaistė Kaurinaitė stworzył pomysł prawie 2 lata temu.

 

Mieszkańcy kraju są wręcz zachwyceni projektem, zaś specjaliści są pełni podziwu i uznania za kreatywność i pomysłowość autorów. Jak się okazuje, projekt, który był jedynie szkicem uczniów bardzo spodobał się władzom miasta, które chciałyby dalej rozwijać pomysł.

 

Jak Wam podoba się taki plakat reklamujący miasto? W Polsce przyjęłaby się taka forma promocji?

 

 

(kd)/onet/




Mieszkańcy odczuli silny wstrząs na granicy Małopolski i Śląska. Co tam się stało? To efekt wydarzeń w jednej z kopalni

O poranku mieszkańców pobliskich miejscowości obudził silny wstrząs. Dotknął on szczególnie mieszkańców Zachodniej Małopolski. Co tam się stało?

 

Według danych wstrząs miał prawie trzy stopnie w skali Richtera. Ziemia zakołysała się około 3:30 nad ranem. Rzeczniczka Wyższego Urzędu Górniczego w Katowicach poinformowała, że do wstrząsu doszło w dawnej kopalni Ziemowit w Lędzinach. Zanotowano go 680 metrów pod ziemią. Na szczęście w kopalni nic się nie stało. Natomiast drgania były bardzo mocno odczuwalne na powierzchni.

 

Wstrząs był odczuwalny w promieniu kilkunastu kilometrów od kopalni. Doświadczyli go przede wszystkim mieszkańcy Tychów, Jaworzna i okolic Oświęcimia.

 

Pracownicy urzędu otrzymali co najmniej 18 zgłoszeń od zaniepokojonych mieszkańców, dwa z nich dotyczyły pęknięć ścian w budynkach.

 

(kd)/onet/




UWAGA pojawiła się informacja o NATYCHMIASTOWYM wycofaniu preparatu z obrotu na terenie całego kraju. GIF interweniuje

Główny Inspektorat Farmaceutyczny opublikował na swojej stronie informację o natychmiastowym wycofaniu z aptek na terenie całego kraju preparatu Fayton (Acidum zoledrincum).

 

Decyzja została podjęta z uwagi na niespełnianie przez Fayton wymagań jakościowych. Z obrotu znikną dwie serie leku 4mg/5 ml w formie koncentratu, z którego sporządza się roztwór do infuzji.

 

Konkretnie chodzi o preparaty o numerze serii PQ0776 z datą ważności do kwietnia 2020 r. oraz PP1440 z terminem do sierpnia 2019 r.

 

Preparat ma zapobiegać powikłaniom kostnym u osób, które cierpią z powodu przerzutów nowotworowych. Fayton zalecany jest zapobiegawczo, jako środek wspomagający ograniczenie ryzyka złamań u dorosłych pacjentów, którzy zmagają się z przerzutami nowotworowymi do kości.

 

Decyzja o wycofaniu środka z rynku wchodzi w życie ze skutkiem natychmiastowym.

 

(kd)/wp,gif/




Po dwunastu latach współpracy Beata Tyszkiewicz żegna się z „Tańcem z gwiazdami”. „Super Express” powołuje się na rozmowę z gwiazdą i zdradza nieznane dotąd informacje.

 

„Dama polskiego kina”, bo tak nazywana jest pani Tyszkiewicz, miała zdradzić podczas wywiadu między innymi szczegóły dotyczące zamieszania wokół tanecznego show, wysokość swojej emerytury, a nawet plany po opuszczeniu programu.

 

 

Beata Tyszkiewicz nie narzeka na swój los. Czy przejęła się opuszczeniem „Tańca z gwiazdami”? W żadnym wypadku! Utrzymuje, że teraz najważniejsze jest dla niej zdrowie. Nie narzeka również na swoje zarobki. Zdradziła, że ma emeryturę w wysokości 1,3 tys. zł.

 

„Emeryturę mam niską, ale mówiąc o tym, nie biadoliłam, bo ludzie mają niższe. Tylko że to po 60 latach pracy przeszło… Kiedyś nikt nam nie mówił o żadnych składkach, ubezpieczeniach (…) Grunt, że zdrowie jest stabilne. Więc sobie radzę, bo zawsze sobie radziłam.”

 

Na chwilę obecną ma co robić. Wyznała, że pisze książkę, a właściwie to dwie. Zazdrościmy optymizmu i życzymy zdrowia i dalszej radości z życia.

 

Aktorka skomentowała także swoje odejście z programu. Twierdzi, że to była wyłącznie jej decyzja. Zaznacza jednak, że jeśli będzie chciała wrócić, to wróci. Czy tylko będzie miała do czego? Podobno Polsat już szuka za nią zastępstwa do jury. „SE” podaje, że stacja jest gotowa przyjąć jurorkę z powrotem, jak tylko zmieni zdanie co do udziału w show.

 

(kd)/plejada,se/

Co za odkrycie! Wiemy dokąd prowadzi tajemniczy podziemny tunel w Warszawie. Robotnicy nie kryją zaskoczenia [VIDEO]

Tunel został odkryty przy okazji prac w zamkowych ogrodach. Domyślacie się do czego mógł służyć w przeszłości? Będziecie zaskoczeni.

 

Robotnicy pracujący przy odtworzeniu Ogrodu Dolnego na Zamku Królewskim w Warszawie natknęli się na niesamowite odkrycie. Pierwszy raz tunel został odkopany w październiku 2017 r. podczas budowy komór pompowni przy Arkadach. Na nagraniu widzimy, jak koparka odkrywa zasłoniętą kamieniami dziurę. Po udrożnieniu przez robotników przejścia okazuje się czym jest tajemnicze znalezisko.

 

To stary podziemny tunel datowany na XIX wiek. Tunel biegnie w kierunku Wisły. Jak czytamy na Facebooku w opisie do nagrania:

 

„Tunel mógł służyć jako ściek odprowadzający nieczystości z zamkowej kuchni. Teraz przeprowadziliśmy jego eksplorację, prawdopodobnie pierwszą od ponad 100 lat!”

 

Więcej szczegółów będzie znana po zakończeniu fazy badań. Już jednak zabytkowa konstrukcja wzbudza spore zainteresowanie.

 

Zobaczcie udostępnione nagranie:

Tajemnice Ogrodu Dolnego

Odkrycie! Podczas prowadzenia robót ziemnych związanych z odtwarzaniem Ogrodu Dolnego w październiku ubiegłego roku natknęliśmy się na stary podziemny tunel biegnący wzdłuż Ogrodu w stronę Wisły. Jego budowę wstępnie datujemy na wiek XIX i na chwilę obecną znamy jego przebieg na długości ok. 100 metrów. Tunel mógł służyć jako ściek odprowadzający nieczystości z zamkowej kuchni. Teraz przeprowadziliśmy jego eksplorację, prawdopodobnie pierwszą od ponad 100 lat!Krótkie nagranie pracy naszych archeologów publikujemy na gorąco, uprzedzając, że na ewentualne szczegółowe pytania będziemy mogli odpowiedzieć dopiero po zakończeniu fazy badań.

Posted by Zamek Królewski w Warszawie on Samstag, 20. Januar 2018

 

(kd)/wp,facebook/




Już nie tylko Beata Tyszkiewicz. Z ekipy „Tańca z gwiazdami” odchodzą kolejne osoby. Mają dla siebie zupełnie inne plany

Kolejna, 8. edycja „Tańca z gwiazdami” rozpocznie się w marcu. Już teraz jednak wiadomo, że skład ekipy programu ulegnie zmianie.

 

O odejściu Beaty Tyszkiewicz z show Polsatu pisaliśmy niedawno TUTAJ. Teraz okazuje się, że po latach pożegnamy się z kolejnymi osobami ze środowiska.

 

Tym razem chodzi o jedną z trenerek. Z programem pożegna się Hanna Żudziewicz. Tancerka przez lata uczyła uczestników tańca i ma na swoim koncie niemałe sukcesy. Jesienią 2016 roku wygrała nawet program, występując z Robertem Wabichem. Jej uczniami byli także między innymi Mateusz Banasiuk, Marcin Najman i Izu Ugonoh.

 

Co jest powodem odejścia tancerki z programu? Hanna ma nieco inne plany. Razem ze swoim tanecznym partnerem Jackiem Jeschke chcą skupić się na własnych treningach do przyszłych turniejów tanecznych.

 

Okazuje się więc, że z show odejdzie także kolejny tancerz. Jacek Jeschke o swojej rezygnacji z programu poinformował już jakiś czas temu. Jak zdradził w rozmowie z party.pl:

 

„Miałem kilka rozmów z produkcją czy panią reżyser na temat udziału w kolejnej edycji. Ta przerwa, która była, dała mi do myślenia, że «Taniec z gwiazdami» i Polsat są trochę innym światem, jeśli chodzi o moją karierę taneczną. W tej przerwie miałem czas, by pomyśleć, by wrócić do mojej kariery, do codziennych treningów, dlatego, że chcę przerwę, by zobaczyć, jak to będzie.”

 

Tancerz do tej pory partnerował w programie między innymi Annie Karczmarczyk (wygrali program), Ewie Błachnio czy Paulinie Chylewskiej.

 

Nie pozostaje nam nic innego jak życzyć tancerzom wielu sukcesów i połamania nóg 😉

 

Taka sytuacja.. 🐷💃🏻

A post shared by ✖️✖️Jacek Jeschke✖️✖️ ® (@jacekjeschke) on

 

(kd)/plejada/




Produkcja „Chłopaków do wzięcia” zdecydowała się na gest godny pochwały. Widzowie będą zachwyceni!

Smutna wiadomość z „Chłopaków do wzięcia” obiegła cały internet. Produkcja zdecydowała się jednak na gest godny pochwały.

 

Chodzi jednego z bohaterów programu. Śmierć Romana „Napoleona” Paszkowskiego zasmuciła niejednego fana „Chłopaków do wzięcia”. Bohater zasłynął z jednego powiedzenia „W mojej wsi na ośmiu kawalerów przypada zero dziewczyny”. Stał się gwiazdą i zyskał sympatię widzów.

 

Dlatego też produkcja programu poinformowała o swojej decyzji. Stworzą specjalny odcinek poświęcony pamięci Napoleona. Myślimy, że widzowie będą zachwyceni mogąc wspólnie powspominać mężczyznę.

 

Jak wyznał Jerzy Morawski, reżyser „Chłopaków do wzięcia”:

„Chcemy zrobić wspomnienie o nim. Nas wszystkich urzekała w „Napoleonie” bezgraniczna szczerość. Miał w sobie ludową mądrość i marzenia. Do niego się jechało i wiedziało się, że ma coś ważnego do powiedzenia. Jak dostał od nas pieniądze, to pojechał od razu kupić telefon, żeby mieć kontakt z nami i ewentualnymi dziewczynami.”

 

Nie pojawiły się jeszcze informacje kiedy miałby się ukazać wspomniany odcinek. Wiadomo jednak, że kolejna seria programu ruszy z początkiem kwietnia. Z niecierpliwością czekamy na efekty pracy ekipy programu.

 

Będziecie oglądać?

 

(kd)/wp/




Kolejna, 8. edycja „Tańca z gwiazdami” rozpocznie się w marcu. Już teraz jednak wiadomo, że skład ekipy programu ulegnie zmianie.

 

O odejściu Beaty Tyszkiewicz z show Polsatu pisaliśmy niedawno TUTAJ. Teraz okazuje się, że po latach pożegnamy się z kolejnymi osobami ze środowiska.

 

Tym razem chodzi o jedną z trenerek. Z programem pożegna się Hanna Żudziewicz. Tancerka przez lata uczyła uczestników tańca i ma na swoim koncie niemałe sukcesy. Jesienią 2016 roku wygrała nawet program, występując z Robertem Wabichem. Jej uczniami byli także między innymi Mateusz Banasiuk, Marcin Najman i Izu Ugonoh.

 

Co jest powodem odejścia tancerki z programu? Hanna ma nieco inne plany. Razem ze swoim tanecznym partnerem Jackiem Jeschke chcą skupić się na własnych treningach do przyszłych turniejów tanecznych.

 

Okazuje się więc, że z show odejdzie także kolejny tancerz. Jacek Jeschke o swojej rezygnacji z programu poinformował już jakiś czas temu. Jak zdradził w rozmowie z party.pl:

 

„Miałem kilka rozmów z produkcją czy panią reżyser na temat udziału w kolejnej edycji. Ta przerwa, która była, dała mi do myślenia, że «Taniec z gwiazdami» i Polsat są trochę innym światem, jeśli chodzi o moją karierę taneczną. W tej przerwie miałem czas, by pomyśleć, by wrócić do mojej kariery, do codziennych treningów, dlatego, że chcę przerwę, by zobaczyć, jak to będzie.”

 

Tancerz do tej pory partnerował w programie między innymi Annie Karczmarczyk (wygrali program), Ewie Błachnio czy Paulinie Chylewskiej.

 

Nie pozostaje nam nic innego jak życzyć tancerzom wielu sukcesów i połamania nóg 😉

 

Taka sytuacja.. 🐷💃🏻

A post shared by ✖️✖️Jacek Jeschke✖️✖️ ® (@jacekjeschke) on

 

(kd)/plejada/

Produkcja „Chłopaków do wzięcia” zdecydowała się na gest godny pochwały. Widzowie będą zachwyceni!

Smutna wiadomość z „Chłopaków do wzięcia” obiegła cały internet. Produkcja zdecydowała się jednak na gest godny pochwały.

 

Chodzi jednego z bohaterów programu. Śmierć Romana „Napoleona” Paszkowskiego zasmuciła niejednego fana „Chłopaków do wzięcia”. Bohater zasłynął z jednego powiedzenia „W mojej wsi na ośmiu kawalerów przypada zero dziewczyny”. Stał się gwiazdą i zyskał sympatię widzów.

 

Dlatego też produkcja programu poinformowała o swojej decyzji. Stworzą specjalny odcinek poświęcony pamięci Napoleona. Myślimy, że widzowie będą zachwyceni mogąc wspólnie powspominać mężczyznę.

 

Jak wyznał Jerzy Morawski, reżyser „Chłopaków do wzięcia”:

„Chcemy zrobić wspomnienie o nim. Nas wszystkich urzekała w „Napoleonie” bezgraniczna szczerość. Miał w sobie ludową mądrość i marzenia. Do niego się jechało i wiedziało się, że ma coś ważnego do powiedzenia. Jak dostał od nas pieniądze, to pojechał od razu kupić telefon, żeby mieć kontakt z nami i ewentualnymi dziewczynami.”

 

Nie pojawiły się jeszcze informacje kiedy miałby się ukazać wspomniany odcinek. Wiadomo jednak, że kolejna seria programu ruszy z początkiem kwietnia. Z niecierpliwością czekamy na efekty pracy ekipy programu.

 

Będziecie oglądać?

 

(kd)/wp/




Tak dobrze jeszcze nie było! Kurski powinien im być wdzięczny, widzowie mieli absolutną rację

Decyzja o przeniesieniu emisji teleturnieju „Jeden z dziesięciu” z TVP2 do TVP1 była sporym zaskoczeniem. Zgodnie z komunikatem TVP zmiana zaszła w związku z licznymi prośbami widzów.

 

Jak dowiedzieliśmy się w niedzielę nadawca przychylił się do próśb fanów nowego serialu TVP „Korony królów”, którzy chcieli, aby teleturniej był emitowany bezpośrednio po serialu. Jak wynika z danych posłuchanie widzów się opłaciła.

 

Jak poinformował serwis Wirtualnemedia po zmianie widownia programu wzrosła prawie o 1 mln osób. Według informacji średnia widownia pierwszego odcinka emitowanego w TVP1 wyniosła 2,89 mln osób. Zaś program emitowany wcześniej na antenie TVP2 gromadził średnio 2 mln osób. Jak informuje Telewizja Polska to najwyższa widownia od 26 lutego 2009 r.

 

Też uważacie, że teraz Jacek Kurski, prezes TVP, powinien być dozgonnie wdzięczny widzom? Okazuje się, że mieli absolutną rację rzekomo żądając przeniesienia programu do TVP1.

 

Swoją drogą przypominamy: „Jeden z dziesięciu” od 15 styczni emitowany jest na antenie TVP 1 o godz. 18:55.

 

(kd)/wirtualnemedia/




Znamy już skład kadry na Mistrzostwa Świata! Jego wpis mówi wszystko. Takiej reakcji Macieja Kota mogliśmy się spodziewać! [FOTO]

Decyzja już zapadła. Maciej kot nie znalazł się w kadrze reprezentacji Polski na MŚ w lotach narciarskich Oberstdorf 2018. Jaka była jego reakcja?

 

Trenera Stefan Horngacher mógł zgłosić do kwalifikacji czterech skoczków. Zgodnie z jego decyzją będą to Kamil Stoch, Stefan Hula, Dawid Kubacki i Piotr Żyła. Niestety w tym gronie zabrakło Macieja Kota. Decyzja została podjęta po czwartkowym treningu, w którym Maciek spisał się najgorzej z Polaków.

 

Brak miejsca w kadrze przyjął jednak z pokorą. Właśnie takiej reakcji chcielibyśmy się spodziewać po prawdziwym sportowcu. Maciej umieścił na Instagramie wymowne zdjęcie i opis:

 

„Czasami trzeba zaakceptować inną rolę, aby dalej walczyć 👍🏻 #oberstdorf #loty #przedskoczek #trzebawalczyc #kocurognia”

 

Mimo wszystko zobaczymy skoczka na skoczni w Oberstdorfie, jednak w roli przedskoczka. Przypominamy, że jest o co walczyć. W tym sezonie odbędą się igrzyska olimpijskie w Pjongczang, walka o miejsce w składzie może być zacięta.

 

Przyznajcie sami, reakcja na decyzję i pokora Maćka są godne naśladowania.

 

(kd)/instagram/




Skład jury w najnowszej edycji „Tańca z gwiazdami” ulegnie zmianie. Z programu na dobre zniknie jeden z jurorów.

 

W wiosennej edycji show nie zobaczymy już Beaty Tyszkiewicz. Aktorka jest związana z programem od 2005 roku. Z wyjątkiem jednej edycji wystąpiła we wszystkich. Nie da się ukryć, że to jedna z najbardziej lubianych postaci programu. Widzowie cenią ją za jej subtelność, grację, oryginalne komentarze, klasę i przede wszystkim urok osobisty.

 

Co wpłynęło na jej decyzję? Jak zdradziła w rozmowie z „Faktem”:

„Zdecydowałam się wziąć odpoczynek od „Tańca z gwiazdami”. To bardzo wymagający program. Bo to nie tylko dwie godziny na wizji, ale też próby i inne długie nagrania. Na pewno będę tęsknić, to z resztą będzie chyba tęsknota obopólna.”

 

Chodzi przede wszystkim o względy zdrowotne. Aktorka w czerwcu 2017 roku przeszła zawal. Widocznie już teraz udział w „Tańcu z gwiazdami” to dla niej zbyt wielkie wyzwanie. Program już z pewnością nie będzie taki sam.

 

Jesteśmy jednak przekonani, że pani Beata nieraz pojawi się w programie, nawet jeśli nie na stałe, to przynajmniej gościnnie. Nie da o sobie tak szybko zapomnieć. Widzowie z pewnością zrozumieją jej decyzję. Mało tego, poprą ją w 100-procentach. Czego nie robi się dla własnego zdrowia.

 

Niemniej jednak będziemy tęsknić!

 

(kd)/onet/

To ogromny sukces! Z fundacji Ewy Błaszczak docierają dobre informacje: Kolejny pacjent Budzika się obudził [FOTO]

To niewątpliwie wielki sukces. Kolejny pacjent Kliniki „Budzik” wybudził się ze śpiączki. „Mamy dobrą wiadomość!” – napisali w komunikacie pracownicy Kliniki.

 

Czteroletni Antoś jest w klinice od 23 sierpnia 2017 roku. Trafił do niej po potrąceniu przez samochód w swojej rodzinnej miejscowości. Chłopiec przez ostatnie pół roku był w śpiączce.

 

Z „Budzika” na szczęście docierają kolejne dobre informacje. Fundacja Ewy Błaszczyk „Akogo?” pochwaliła się, że dzięki rehabilitacji neurologicznej udało się „obudzić” czternastego pacjenta Kliniki „Budzik”.

 

Antoś wybudził się ze śpiączki 16 stycznia. Jak czytamy w informacji od szpitala:

„Miło nam poinformować, że chłopiec 16 stycznia bieżącego roku, decyzją zespołu terapeutycznego został uznany za wybudzonego ze śpiączki i wkrótce z mamą Karoliną opuści klinikę.”

 

To cudowna wiadomość! Życzymy chłopcu dużo zdrówka 🙂

 

(kd)/budzik,facebook/




Pogodynce przez całe 9 miesięcy udało się ukrywać ciążę. Teraz zaskoczyła wszystkich swoim publicznym wyznaniem

Niewiele osób wiedziało o tym, że jedna z najbardziej rozpoznawalnych pogodynek jest w ciąży. Omenaa Mensah zdradziła swój sekret podczas rozmowy w programie śniadaniowym.

 

Swoim wyznaniem zaskoczyła niemal wszystkich. Przez całe 9 miesięcy udało jej się nie zdradzić tajemnicy o ciąży i utrzymać ją przed wszystkimi mediami.

 

Omenaa Mensah pojawiła się w „Dzień dobry TVN” by opowiedzieć o swoich planach zawodowych. Nie zabrakło oczywiście pytań o życie prywatne. Co prawda krążyły już wcześniej plotki o rzekomej ciąży pogodynki, nikt jednak nie znalazł ich potwierdzenia.

 

Aż do dzisiaj. Teraz dopiero zacznie się burza informacji na jej temat. Omenaa potwierdziła, że niedawno po raz drugi została mamą. Jak udało jej się tak długo utrzymać to w tajemnicy?

 

„Okazuje się, że można w Polsce zostać szczęśliwie mamą. Tak żeby to utrzymać w swojej, rodzinnej tajemnicy i cieszyć się tym szczęściem w swoim domu. Oczywiście jak się tego chce.”

 

Nie chciała robić sensacji. Starała się nie prowokować plotek zdjęciami, pilnowała także co publikuje w mediach społecznościowych i nieco wycofała się z życia publicznego. Jak widać, to jej się opłaciło.

 

„Jeśli nie chcesz ze swojego życia prywatnego robić publicznej szopki i szanujesz ten wspaniały czas, jest to twoje marzenie, które w końcu się spełnia, to chcesz mieć to wszystko dla siebie. Bez fotoreporterów biegających za tobą. Postanowiłam, że nie będę na tym zarabiać ani afiszować się ze swoim życiem prywatnym. To jest wyjątkowy czas.”

 

Swoje pierwsze dziecko urodziła w wieku 22 lat. Vanessa, córka z pierwszego małżeństwa ma już 16 lat. A co z drugim dzieckiem? Możemy się domyślać, że tym razem Omenaa urodziła chłopca. Kilka lat temu wróżka przepowiedziała jej, że urodzi syna. Na podsumowanie pogodynka przyznała tylko, że „marzenia się spełniają”.

 

Nie pozostaje nam nic innego, jak złożyć gratulacje, a także życzyć Omenie i dziecku dużo zdrowia 🙂

 

(kd)/ddtvn,wp/




Nadciąga orkan Friederike! Kolejny ARMAGEDON pogodowy? Czego możemy się spodziewać?

Friederike to orkan, który narobił niezłego zamieszania w Wielkiej Brytanii, krajach Beneluksu i w Niemczech. Teraz zmierza w naszym kierunku.

 

Czy czeka nas kolejny armagedon pogodowy? Ostrzeżenia drugiego i trzeciego stopnia wydano już dla rejonów górskich Małopolski, wielkopolski i Lubelskiego. Ostrzeżenia pierwszego stopnia otrzymały natomiast Opolszczyzna, Śląsk, Małopolska i Świętokrzyskie.

 

Synoptycy ostrzegają nawet przed przerwami w dostawach prądu, możliwe są także zerwane dachy.

 

Do Polski orkan Friederike ma dotrzeć późnym popołudniem. Według zapowiedzi wiatr powieje z prędkością nawet do 100 km/h. Mogą mu towarzyszyć również intensywne opady śniegu.

 

Czy są jakieś dobre wiadomości? Zawsze są! Mamy połowę stycznia i w końcu poczujemy i przeżyjemy prawdziwą zimę. Jak na tradycyjną, zimową Polskę przystało – będzie śnieg, mróz, wiatr i zawieje. Na ferie zimowe idealnie 😉

 

(kd)/rmf24/




Według najnowszych informacji na antenie telewizji Polsat zobaczymy nowy program kulinarny. Show ma poprowadzić nietypowy duet. Jak sprawdzą się w takiej roli? To będzie prawdziwy zawrót głowy.

 

I to dosłownie, bowiem program ma się nazywać „Makaronowy zawrót głowy”. Serwis Wirtualnemedia donosi, że już ruszyły zdjęcia do nowego programu kulinarnego. W roli prowadzących wystąpi nietypowy duet – dziennikarka sportowa Paulina Chylewska oraz sportowiec Szymon Kołecki.

 

W każdym odcinku prowadzący razem z zaproszonymi gośćmi będą przygotowywać różne potrawy. Jak sama nazwa wskazuje dania będą oparte na bazie makaronu.

 

Nie wiadomo jeszcze kiedy wystartuje program i jacy goście pojawią się na antenie. Jednak prowadzący na pewno znajdą się w centrum zainteresowania.

 

Kim są gospodarze kulinarnego show?

Szymon Kołecki to były sztangista, wielokrotny zdobywca medali. Od 2016 roku jest zawodnikiem mieszanych sztuk walki, walczy dla organizacji PL MMA.

 

Paulina Chylewska to dziennikarka sportowa. Niedawno po 21 latach współpracy odeszła z TVP. Teraz pracuje w sportowej redakcji Polsatu. Jesteśmy ciekawi jak tak nietypowy duet sprawdzi się w nowej roli.

 

No i trzymam złoto olimpijskie 🙂

A post shared by Szymon Kołecki (@szymonkolecki) on

https://www.instagram.com/p/BdqUFdGnuYP/?taken-by=chylewska

 

(kd)/wirtualnemedia,instagram/

Niewyobrażalna WPADKA. Rozumiecie coś z tego? Prosty komunikat sprawił sporo trudności dosłownie WSZYSTKIM

Podejrzewamy, że nawet osoby z najlepszym słuchem miałyby problem z rozszyfrowaniem tej zapowiedzi. To niewątpliwa wpadka podczas zapowiedzi pociągu.

 

Pasażerów oczekujących na pociąg czekało niemałe zaskoczenie. Ogłoszenie które popłynęło z głośników było nie do zrozumienia. Podróżni musieli sami rozwiązać zagadkę, czy pociąg się spóźni, odjedzie wcześniej, a może w ogóle nie przyjedzie.

 

Nagranie z nietypowej zapowiedzi na peronie udostępnił jeden z podróżujących. Nawet dokładnie wsłuchanie się w jej treść nie przynosi większych rezultatów. Okazuje się, że to nie tylko pasażerom sprawiła ona spore trudności. Problematyczna okazała się przede wszystkim dla dyspozytorki. Konkretniej mówiąc kobieta nie poradziła sobie z językiem angielskim.

 

Nam się nie udało. Posłuchajcie i sprawdźcie, czy uda Wam się cokolwiek zrozumieć z tej zapowiedzi:

 

(kd)/youtube/




Banalne pytanie sprawiło graczom ogromne trudności. Ich odpowiedzi przejdą do historii! Jak można tego nie skojarzyć? [VIDEO]

Uwielbiamy oglądać „Familiadę” i sprawdzać swoją wiedzę i skojarzenia razem z uczestnikami. Są pytania, które sprawiają wiele problemów, zwłaszcza te z pozoru najłatwiejsze. Wiele odpowiedzi przejdzie do historii.

 

Tym razem w programie zmierzyli się Torunianie z Chórzystami. Pytań było sporo, a zabawa była przednia. Jedno pytanie szczególnie zapadło w pamięci:

 

„Wyraz kończący się na ‚chód'”.

 

Wydawałoby się, że banalne, a odpowiedzi same pchają się do głowy. Ale czy na pewno? Uczestnikom nie było wcale tak łatwo.

 

Pierwsza odpowiedź była zaskakująca – „marszochód”. Jakkolwiek by pasowało, hasło nie znalazło się na tablicy. Kolejny strzał uczestniczki z drużyny Chórzystów – „samochód” znalazł się na trzecim miejscu.

 

Dalej było już tylko gorzej. Straty oraz hasło, które na tablicy się nie miało szans się znaleźć. Jakie? Pooglądajcie fragment niedzielnego odcinka. Dalibyście rade takim pytaniem?

 

 

Nie wiem jak Was, ale nas najbardziej zaskoczyła odpowiedź „Robinchód”. Tak to należy zapisać? Bo przecież Robin Hood nie kończy się na „chód” 😉

 

(kd)/youtube/




GENIALNY WYNALAZEK POLSKICH STUDENTÓW To spełnienie marzeń każdego studenta i pracownika! Tanie i szykowne dania na wyciągnięcie ręki

Ten wynalazek to spełnienie marzeń studentów. Urządzenie już stoi w budynku Politechniki Wrocławskiej i cieszy się dużym zainteresowaniem. Maszyna nazywa się Bistrobot. To dzieło studentów i absolwentów Politechniki Wrocławskiej z firmy Food Robotics.

 

Od teraz studenci będą mogli kupić szybkie i niedrogie danie bez wychodzenia z uczelni. Można powiedzieć, że to restauracja w automacie. Wśród dań znalazły się pierogi, sajgonki, burrito po meksykańsku, lasagna czy wołowina po seczuańsku.

 

Potrawy przygotowywane są wcześniej w restauracjach. W automacie zastosowany jest specjalny system błyskawicznego mrożenia i odgrzewania posiłków, dzięki czemu zachowują one świeżość i nie tracą wartości odżywczych. Klienci mogą się także zapoznać ze składem wybranego dania.

 

Maszyna jest w stanie pomieścić 240 porcji jedzenia, które wydawane są w ekologicznych opakowaniach. I co ważne! Ich ceny wahają się od 10 do 20 zł. To spełnienie marzeń niemal każdego studenta. Czy również okaże się atrakcyjne dla innych?

 

Pomysłodawcy chcieliby, aby wynalazek w przyszłości pojawił się w szpitalach, biurowcach, dworcach i wszystkich innych miejscach, gdzie zawsze przebywa wiele osób. Kto wie, jeśli się sprawdzi, być może już niedługo wszyscy będziemy mieli okazję z niego skorzystać?

 

Jak prezentuje się maszyna? Możecie zobaczyć na poniższym nagraniu:

 

(kd)/eska,youtube/




Wielkie emocje już za nami. Najlepszym Sportowcem 2017 roku został Kamil Stoch. Jednak to jego żona była w centrum zainteresowania. Zauważyliście wpadkę jaką zaliczyła stacja Polsat podczas relacji z Balu Mistrzów Sportu?

 

W wielu ujęciach pokazywano gości zgromadzonych na gali. W imieniu finalisty nagrodę odebrała jego żona. Widzowie jednak do samego końca mogli mieć wątpliwości, która z kobiet na sali to Ewa Bilan-Stoch.

 

Zabawna wpadka Polsatu jest na językach wszystkich. W czasie, kiedy ogłaszano wyniki na ekranach mogliśmy zobaczyć pewną brunetkę, podczas gdy nagrodę odebrała równie urocza blondynka.

 

Kim więc była druga kobieta? Okazuje się, że to żona innego skoczka, Stefana Huli. To właśnie Marcelina Hula była pokazywana zamiast Ewy Bilan-Stoch. Po balu panie pochwaliły się wspólnym zdjęciem:

 

„@ewabilanstoch i jej #tarcza😂 👏🏼👏🏼👏🏼 @kamilstochofficial 👏🏼👏🏼👏🏼#drużyna #skijumping #skijumpingfamily #dumneżony 🤗”

 

Internauci zaczęli komentować fotografię i nie zapomnieli wspomnieć o wpadce podczas transmisji:

 

„Wpadka gali😂 chciałbym zobaczyć minę realizatora w momencie w którym jednak wstaje inna żona Kamila Stocha 😅”

„Pani Hula była przez Polsat dziś panią Stoch haha”

„Hahaha Kamil to się umie ustawić. Dwie piękne kobiety za żonę 😂😂😍😍”

 

Portal Wirtualnemedia przedstawił swoją teorię odnośnie pomyłki. Okazuje się, że siedzące obok siebie żony Stocha i Huli zamieniły się ze sobą miejscami przy stole. Widocznie ani operator, ani realizator nie wiedział jak wyglądają obie kobiety. W świetle takich tłumaczeń to by się zgadzało.

 

https://www.instagram.com/p/Bdn_Y2ph-C_/?taken-by=cysia.hula

 

(kd)/party,wirtualnemedia/

„Niezła heca”! Niewiele osób o tym wie. Jak naprawdę nazywa się Kacper Kuszewski?

Kacper Kuszewski jest jednym z najpopularniejszych polskich aktorów. Najbardziej kojarzymy go oczywiście z rolą Marka Mostowiaka w „M jak miłość”. Aktor dał również spory popis swoich umiejętności podczas ostatniej edycji programu „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”. Od tamtego czasu grono jego sympatyków znaczne się powiększyło.

 

Mimo wielkiej popularności niewielu chyba wie, jak w pełni nazywa się Kacper Kuszewski. Podczas poszukiwania o nim informacji na pierwszy plan wysuwa się wpis z Wikipedii. Aktor nazywa się Kacper Melchior Baltazar Kuszewski. Pierwsza myśl – żart.

 

Wątpliwości rozwiewają jednak wywiady udzielane przez Kacpra. Opowiada, że jego imiona to pomysł taty. Mówił o tym między innymi na łamach „Gazety wyborczej”. Po prostu tata chciał go nazwać po królewsku:

 

„Był taki szczęśliwy, że urodził mu się syn, że postanowił nazwać go po królewsku. Wtedy można było mieć tylko dwa imiona, ale ojciec tak załatwił, że miałem trzy. To jest moja wielka duma i w sumie niezła heca. Wszyscy mają uciechę, kiedy zdradzam, jak mam naprawdę na imię.”

 

Przy okazji dzisiejszego święta ta informacja pasuje jak nigdy. Trzeba przyznać, że Kacper rzeczywiście ma iście królewskie imiona.

 

Przypominamy, że dzisiaj K + M + B #mnieśmieszy #polishboy

A post shared by #mnieśmieszy (@mniesmieszy_official) on

(kd)/wikipedia,wp/




K+M+B czy C+M+B? Co oznacza napis na drzwiach katolików i która jego wersja jest poprawna?

Z dzisiejszym dniem wiąże się wiele tradycji. 6 stycznia obchodzimy Święto Objawienia Pańskiego czy inaczej mówiąc Święto Trzech Króli.

 

Tradycyjnie co roku w kościele święci się kredę i kadzidło. Okadzone dymem mieszkanie ma być wolne od nieszczęść. Katolicy niezmiennie za pomocą poświęconej kredy znaczą również drzwi swoich domów.

 

Spotyka się dwie formy napisu. Większość Polaków pisze na drzwiach K+M+B w nawiązaniu do imion trzech mędrców ze wschodu – Kacpra, Melchiora i Baltazara. Zdarzają się jednak spory w tej kwestii. Drugą wersją napisu na drzwiach jest C+M+B. Według informacji pochodzi ona od łacińskiej sentencji „Christus Mansionem Benedicat”, która oznacza „Niech Chrystus błogosławi ten dom”. Mówi się także, że łacińskie „C” zastępowane jest przez polskie „K”.

 

Ci którzy myślą, że pomiędzy literami znajdują się plusy są w błędzie. Znajdują się tam oczywiście znaki krzyża. Przyjęło się również, że po ostatniej literze dodaje się jeszcze jeden krzyż i aktualny rok.

 

Która forma tradycyjnego napisu na drzwiach jest poprawna? Na dobrą sprawę każda z nich ma sens. Nie sądzimy, aby którakolwiek z nich była błędna. W tym roku więc całość powinna wyglądać tak:

 

K+M+B+2018

lub

C+M+B+2018

 

(kd)/onet,wlasne/




Michał Żebrowski z żoną w gorącym pocałunku, podczas gdy ich syn… To dopiero prawdziwy bohater drugiego planu! [FOTO]

Michał i Aleksandra Żebrowscy uznawani są za jedną z najpiękniejszych i gorących par w polskim showbiznesie. Nic dziwnego. Gdziekolwiek się nie pojawią wyglądają razem naprawdę dobrze, a miłość aż z nich kipi. Wystarczy popatrzeć chociażby na to zdjęcie.

 

Aleksandra pochwaliła się na Instagramie gorącym pocałunkiem z mężem. Para dodatkowo ma do samych siebie wielki dystans. Zarówno Michał, jak i jego żona pozują w… pasiastych kalesonach! W sumie wyglądają całkiem nieźle.

 

Miłość miłością, małżeństwo małżeństwem, ale pora zwrócić uwagę na drugi plan! Dopiero ten widok naprawdę urzeka. Pomiędzy nogami pary zakradł się ich syn. Fani nie mogą się na nich napatrzeć.

 

„Taka rodzinka to skarb ❤😊”

„Przecudne zdjecie!!”

„Pięne zdjęcie i piękna miłość”

„Cudne foto ❤ Pod jemiołą 😘 i Santa Baby 😀 no i te paski… Jest cud jest moc”

 

Trzeba przyznać, że cała rodzina prezentuje się niezwykle uroczo. Mimo upływających lat, dla tej pary czas się chyba zatrzymał…

 

https://www.instagram.com/p/BdiEmKBHP0H/?taken-by=olazebrowska

(kd)/instagram/




Kilka miesięcy temu Joanna Górska zniknęła z anteny. Parę tygodni później dziennikarka Polsatu poinformowała, że jej przerwa od pracy spowodowana jest walką z nowotworem piersi.

 

Ubiegając wszelkie negatywne komentarze, że usiłuje wypromować się na własnej chorobie napisała, że mówi głośno o chorobie, by zachęcić inne kobiety do profilaktycznych badań.

 

Nie minęło wiele czasu, kiedy Joanna opublikowała zdjęcie w chuście na głowie. Internauci nie mieli wątpliwości, dziennikarka rozpoczęła chemioterapię. Później powróciła także na antenę Polsatu. Na wizji występuje w peruce.

 

Niedawno jednak z okazji rozpoczęcia 2018 roku prezenterka złożyła na Facebooku życzenia i opublikowała poruszające zdjęcie. Po raz pierwszy pokazała się bez peruki.

 

„Niech to będzie dobry rok. Wszystkiego dobrego dla wszystkich” – napisała.

 

Użytkownicy natychmiast pospieszyli w komentarzach z gratulacjami, komplementami i życzeniami. Szczególnie zwrócili uwagę na jej odwagę i siłę do walki.

 

Trzeba przyznać, że w naturalnych włosach, peruce czy też bez niej Joanna prezentuje się zachwycająco. Miejmy nadzieję, że jej życzenia spełnią się jak najszybciej. Życzymy szybkiego powrotu do zdrowia.

 

Niech to będzie dobry rok.Wszystkiego dobrego dla wszystkich 🍾🍾🍾

Publié par Joanna Górska sur dimanche 31 décembre 2017

 

(kd)/facebook/

Stworzyli innowacyjny test do identyfikacji zakażeń. Rozpoznanie infekcji trwa nie dłużej niż kilka sekund! Efekt?

Test stworzono w firmie start-up z Wrocławia. To nie kolejny gadżet, ale profesjonalny dostępny w aptece towar medyczny. Jest połączeniem elektronicznej aplikacji z medyczną próbką.

 

Test służy do identyfikacji zakażeń górnych dróg oddechowych. Dzięki niemu w zaledwie kilka sekund można określić, jaka bakteria zaatakowała gardło pacjenta.

 

Prezes wrocławskiej firmy SensDx Tomasz Gondek ocenia, że produkt już w tym roku trafi na runek w Polsce i Niemczech. Firma swoim produktem chce podbić cały świat.

 

„Oczywiście test nie zastąpi lekarza, ale na pewno pomoże mu i pozwali szybko stwierdzić, jaki dobrać lek. Okazuje się bowiem, że w antybiotykoterapii tylko 10 proc. stosowanych leków jest właściwie i skutecznie dobranych” – informuje Gondek.

 

Nowe rozwiązanie polega na połączeniu prostego w obsłudze urządzenia z testami z bezpłatną aplikacją na urządzenia mobilne. Pacjent samodzielnie będzie mógł wykonać badania, a jego wynik wysłać do swojego lekarza. Ten znając typ bakterii atakującej gardło pacjenta będzie mógł wybrać odpowiedni lek. Według zapowiedzi czytnik wyników ma kosztować około 300 zł., zaś samo badanie około 25 zł.

 

Firma nie poprzestaje na jednym sukcesie, ma kolejne cele. Kolejnym krokiem ma być opracowanie przez pracowników testów dla infekcji intymnych czy alergenów. Naukowcy chcą też opracować teksty na potrzeby rolnictwa.

 

„Rolnik będzie mógł zbadać zboże i dowie się z testu, jaki grzyb zaatakował ziarno. Dzięki temu trafnie dobierze opryski czy środek, który zwalczy chorobę płodu rolnego” – tłumaczy prezes firmy.

 

(kd)/kopalniawiedzy/




Koniec programu, koniec roku, ale za to nowa Marta Manowska. Prowadząca „Rolnika” zdecydowała się na radykalną zmianę! [FOTO]

Koniec roku to głównie przemyślenia, podsumowania, postanowienia na kolejny rok. Marta Manowska posunęła się jednak o krok dalej. Oprócz wielkiego podsumowania ubiegłego roku i podziękowań zdecydowała się na radykalną zmianę.

 

„To byl dobry rok! Dziękuję @rolnikszukazonytvp Kończymy tę edycję czterema związkami, wielkimi nadziejami i nowym życiem, które jest w drodze Dziękuję #wydawnictwoduszpasterstwarolnikow za książkę i przyjaźń Dziękuję @teatrcapitolwarsaw za ciągle przygody na scenieDziękuję @nivea_pl i @olxpolska za wspólne projekty Dziękuję Zanzibar, Norwegia, Litwa, Łotwa, Estonia za gościnę i pięknych ludzi Dziękuję Wam, że tu jesteście Dziękuję #polskakoalicjapacjentowonkologicznych @sscasiedlce @bankizywnosci , że jesteście Czeka na nas Nowy!!!!!! ❤️  M” – napisała na Instagramie prowadząca programu „Rolnik szuka żony”.

 

Oprócz wpisu dodała również zdjęcie w swojej nowej odsłonie. Na pierwszy rzut oka byśmy jej nie poznali! Jeszcze niedawno blondynka, a dziś? Postawiła na odważny kolor. W ostatnim czasie wśród wielu trendów znalazł się także pudrowy róż. Taki też kolor zagościł na głowie Marty.

 

Jak Wam się podoba w nowym wydaniu? Jesteśmy ciekawi czy to zmiana na stałe czy tylko sylwestrowa metamorfoza.

 

 

(kd)/instagram/




To pierwszy taki Sylwester od lat. Doda zaszalała, ten wieczór spędziła w bardzo wyjątkowy sposób. Jest jej czego zazdrościć! [FOTO]

Doda pochwaliła się na Instagramie jak w tym roku spędziła Sylwestra. To jej pierwszy raz od wielu lat. Ten wieczór piosenkarka spędziła w wyjątkowy sposób.

 

Na scenach w Zakopanem, Katowicach i Krakowie pojawiła się plejada gwiazd. Doda, która przez wiele poprzednich lat również spędzała Sylwestra występami dla fanów postanowiła w tym roku zaszaleć.

 

Każdego roku jej fani wyczekują spektakularnego show na pożegnanie starego roku. Okazuje się, że piosenkarka w tym roku postanowiła odpocząć. Nowy Rok przywitała w… Dubaju!

 

Jak poinformowała na InstaStory:

„Ja nie wiem, czy ja umiem nie pracować w sylwestra, tak sobie wymyśliłam, w listopadzie, że odpocznę sobie w tym roku… No nic, okaże się…”

 

Patrząc na pogodę w Polsce sami wybralibyśmy jakieś ciepłe kraje i odpoczynek 😉

 

https://www.instagram.com/p/BdaCkAlDN-w/?taken-by=dodaqueen

(kd)/instagram/




Jeśli ktoś jeszcze o tym nie wie, to przypominamy, że Sylwia Grzeszczak na ekranach telewizorów zadebiutowała w wieku 16 lat. Wystąpiła wówczas w „Idolu” i już wtedy zachwyciła polską publiczność.

 

Ta niepozorna nastolatka wystąpiła przed jurorami z wielkim przebojem Whitney Huston. Choć, mimo wyjątkowego głosu, wtedy nie osiągnęła spektakularnego sukcesu, to dziś ma spore grono fanów i może pochwalić się wielkimi artystycznymi osiągnięciami. Czy jurorom jest głupio, że to nie oni przyłożyli rękę do jej sukcesu?

 

Przy okazji gali z okazji 25-lecia Polsatu wokalistka pojawiła się na scenie. Na pierwszy rzut oka fani ku wielkiemu zaskoczeniu zauważyli, że Sylwia nie ma, charakterystycznej dla siebie, grzywki. To wywołało niemałe poruszenie. Potem było już tylko coraz lepiej. Podczas uroczystości wykonała oczywiście utwór, którym zadebiutowała na antenie telewizji Polsat. Tym razem zachwyciła dosłownie wszystkich. Jej występ z utworem „I will always love you” Whitney Houston z całą pewnością przejdzie do historii. Po latach Sylwia swoim popisem wokalnym rzuciła wszystkich na kolana.

 

Przekonajcie się sami:

Gala 25-lecia Telewizji Polsat

16 lat temu debiutowała w "Idolu" a dziś… Przed Wami Sylwia Grzeszczak Official#25latpolsat

Publié par POLSAT sur lundi 11 décembre 2017

 

Na samym Facebooku jej występ został odtworzony już 49 tys. razy. Dla porównania zobaczcie, jak 16-letnia Sylwia poradziła sobie z tym samym utworem w „Idolu”:

 

 

(kd)/wp,facebook,youtube/

Przyszli rodzice mieli niewyobrażalnego pecha. Historia niczym z filmu! Na sygnale trafili prosto na porodówkę

Kiedy rozpoczyna się poród nie ma czasu na zastanowienia. Jednak jadące do szpitala małżeństwo miało pecha. Utknęli w popołudniowym korku. Mężczyzna nie zastanawiał się długo i zadzwonił po pomoc.

 

Do zdarzenia doszło w ubiegły piątek w Szczecinie. Na pomoc rodzącej kobiecie i jej mężowi ruszyli wezwani funkcjonariusze policji, st.sierż. Przemysław Chełmiński i st.sierż. Michał Tymochowicz z referatu prewencji na wodach i terenach przywodnych KMP w Szczecinie. Policjanci pomogli parze w możliwie najszybszym czasie dotrzeć na izbę przyjęć. Na sygnale eskortowali rodziców na porodówkę.

 

Niedługo po interwencji na świat przyszedł nowy członek rodziny. Poród przebiegł bez komplikacji, a dziecko i matka czują się dobrze. Szczęśliwy ojciec pospieszył do policjantów z podziękowaniem i koszem słodyczy. Słodycze mundurowi podarują maluchom z Domu Dziecka. Podczas spotkania przekonywali mężczyznę, że spełnili tylko swój obowiązek. Nie ukrywali jednak, że wiążą z maluchem, któremu pomogli przyjść na świat pewne nadzieje. „Mamy nadzieję, że wstąpi w szeregi policji” – podsumowali funkcjonariusze.

 

(kd)/zachodniopomorska policja, radio szczecin/




Robert jednak nie będzie śpiewał! Donatan zdradził szczegóły ich wspólnego projektu. To było do przewidzenia!

O wspólnym projekcie Roberta Lewandowskiego i Donatana mówi się od miesięcy. W końcu uchylili rąbka tajemnicy. Donata zdradził, czym właściwie zajmuje się Robert. Mogliśmy się tego spodziewać.

 

Onet opublikował wypowiedź, w której muzyk zdradza szczegóły dotyczącego nowego projektu muzycznego. Pierwszy efekt ich współpracy prawdopodobnie mamy usłyszeć już na początku 2018 roku.

 

„To, nieskromnie mówiąc, jeden z najciekawszych projektów muzycznych w Polsce. Robert jest tu po prostu producentem wykonawczym, sprawującym pieczę nad doborem muzyki i artystów. Kiedy tylko Robert jest w Polsce, na zgrupowaniu kadry czy w innej sprawie, widzimy się w studiu, słuchamy muzyki, rozmawiamy i wybieramy różne rzeczy. On bardzo kocha muzykę i nie spędza chyba ani jednego dnia bez niej. Jest fanem wielu gatunków, słucha też bardzo dużo hip-hopu.”

 

Donatan odpiera wszystkie plotki dotyczące projektu. Wyjaśnił, że udział piłkarza w muzycznym przedsięwzięciu wcale nie oznacza, że usłyszymy w którymś z nagrań jego głos. Zdradził również, że wspólnie z Robertem zapraszają do współpracy różnych artystów, z którymi od podstaw tworzą utwór. Następnie wszystkie dzieła wejdą w skład jednej kompilacji muzycznej.

 

„Dla mnie to zresztą bardzo ciekawe doświadczenie pracować z kimś, kto nie jest producentem, a sportowcem i muzykę postrzega zupełnie inaczej, zupełnie inną emocją.”

 

Ich projekt ma już nawet tytuł. Muzyk jednak nie chce jeszcze zdradzać wszystkich szczegółów. Być może pierwsze informacje pojawią się już z nadejściem nowego roku. Swoją drogą jesteśmy ciekawi efektów ich pracy i tego, jak Robert poradzi sobie w nowej roli. Trzymamy kciuki!

 

Miesiąc temu Robert udostępnił krótką zapowiedź ich wspólnego projektu, zobaczcie:

 

„Połączyła nas MUZYKA, a MUZYKA nie zna granic. Już niedługo zaprezentujemy Wam nasz wspólny projekt z udziałem najciekawszych wykonawców z różnych gatunków muzycznych. Będzie OGIEŃ”

 

https://www.facebook.com/rl9official/videos/1678702275508487/

 

(kd)/onet,facebook/




Tego nikt się nie spodziewał! Justyna z „Rolnik szuka żony” w szczerej rozmowie zdradziła z kim teraz się spotyka. Znamy go bardzo dobrze!

Czyżby program przyniósł im jednak szczęście i nadzieję na miłość? Takiego obrotu sprawy nikt się nie spodziewał. Serwis Fakt24 powołuje się na rozmowę z jedną z uczestniczek programu „Rolnik szuka żony” i przekazuje sensacyjne doniesienia.

 

Justyna Szywała, jedna z uczestniczek programu „Rolnik szuka żony” wyznała, że po programie utrzymuje kontakt z jednym z uczestników. Była jedną z kandydatek Karola. W programie była bardzo barwną, często wzbudzającą wiele kontrowersji postacią. W szczerej rozmowie z Fakt24 zdradziła jak potoczyło się jej życie po programie i jakie zaszły w nim zmiany.

 

Nikt nie spodziewał się, że Justyna nawiąże kontakt z innym uczestnikiem programu. A jednak! Jest w stałym kontakcie z ulubieńcem widzów, czyli Zbyszkiem Kraskowskim. „Nasze rozmowy trwają godzinami. Świetnie się dopełniamy. Zobaczymy, co z tego będzie dalej” – zdradziła podczas rozmowy. Powiedziała również jak doszło do tego, że dziś są tak blisko:

 

„Gdy nagrywaliśmy odcinek finałowy, to już wtedy rozmawialiśmy ze sobą przez internet. W pewnym momencie Zbyszek zaproponował, że do mnie zadzwoni. Ta rozmowa trwała godzinę, później zaproponowałam, że może spotkamy się na kawę. Zbyszek początkowo się zgodził, jednak później odwołał to spotkanie (…) Kilka dni później odezwał się i wytłumaczył, ze bał się hejtów i tego, że ktoś może nas zobaczyć razem (…) Zbyszek zaproponował nieśmiało, żebym przyjechała do niego. Zgodziłam się. Zbyszek wyjechał po mnie na dworzec, a w samochodzie czekała na mnie czerwona róża, która po ponad 20 dniach wciąż stoi w wazonie (…) Rozmawialiśmy cały czas, graliśmy w scrabble. Rano odwiózł mnie na dworzec. Miał nadzieję, że spóźnię się na pociąg i zostanę u niego dłużej.”

 

Justyna ubolewa, że nie poznała jeszcze mamy Zbyszka. Kobieta w czasie jej wizyty przebywała w sanatorium. Nic jednak straconego. Justyna na stałe mieszka w Anglii, dlatego teraz oboje dzieli kilkaset kilometrów. „Zbyszek się tym martwił, ale powiedziałam mu, że jak się chce, to się znajdzie sposób, a jak się nie chce, to się znajdzie powód, żeby się nie spotkać.”

 

Wiadomo już, że nie spędzą świąt razem. Ale zaskakuje kolejna wiadomość. Spędza razem Sylwestra. Justyna zdradziła, że Zbyszek już kupił bilety na lot do Anglii.

 

W jesienne chłodne wieczory… scrabble nadają się idealnie 😉

Publié par Justyna z Rolnik Szuka Żony 4 sur samedi 18 novembre 2017

 

Cieszycie się z takiego obrotu sprawy? Myślicie, że Justyna i Zbyszek mają szansę na miłość i wspólne szczęście?

 

(kd)/fakt,facebook/