Vet za vet czyli między Polską, a Ukrainą nadal nie najlepiej.

 

„Lwowska Rada Obwodowa przyjęła uchwałę, wedle której prezydencki minister Adam Kwiatkowski uznany ma zostać za persona non grata na Ukrainie” – donosi RMF FM.

 

Ukraińcy radni poinformowali, że pod koniec lutego, podczas rocznicy wymordowania polskiej wsi przez Ukraińców w Hucie Pieniackiej, Adam Kwiatkowski czytając list prezydenta Andrzeja Dudy, oskarżył ukraińskich nacjonalistów o ludobójstwo.

 

W związku z tym Lwowska Rada Obwodowa postanowiła się odpłacić Polsce pięknym za nadobne i przyjęła uchwałę o uznanie Adama Kwiatkowskiego za persona non grata na Ukrainie. Na tak było 56 z 82 polityków.

 

W związku z ustawą Kwiatkowski najprawdopodobniej na Ukrainę nie zostanie wpuszczony.

 

Jak informuje RMF FM, deputowani zaapelowali ponadto do resortu dyplomacji o wysłanie do Polski noty protestacyjnej w związku z „antyukraińskimi wypowiedziami”.

 

Huta Pieniacka to nieistniejąca dziś wieś w rejonie miasta Brody w obecnym obwodzie lwowskim. 28 lutego 1944 r. ukraińscy żołnierze z dywizji SS „Galizien” z 4. pułku policyjnego SS zamordowali tam kilkuset obywateli polskich.

 

 

źródło wprost

redakcja, pixabay

Teraz na nic jej nie brakuje, ale kiedyś różowo nie było! Szokujące wyznanie Lewandowskiej „nie miałam nawet na…”

Teraz jest bogata, ale kiedyś różowo nie było!

 

Anna Lewandowska, dzięki wielkiej pasji do sportu, osiągnęła sukces zawodowy, a dzięki małżeństwu z Robertem nie tylko stabilizację finansową, ale również rodzinną.

Obecnie na nic jej nie brakuje, ale jak sama wyznała w programie „W roli głównej” kiedyś w jej domu panowała bieda, musieli korzystać z pomocy Caritas. A wszystko to za sprawą jej ojca Bogdana Stachurskiego, który z dnia na dzień zostawił jej matkę. Anna miała wtedy 10 lat.

 

„Wcześniej miałam normalne życie. Tata, mama, dzieci, pieniądze. Nie brakowało na podstawowe wydatki. A potem nie miałam nawet na podręczniki do szkoły, chodziłam w dziurawych butach zimą” – wyznała.

 

Teraz po latach relacja z ojcem nadal nie jest najlepsza. Lewandowska nie może wybaczyć mu wyrządzonej krzywdy. Stachurski nie był na ślubie Anny i Roberta, nigdy też nie widział Klary.

 

 

źródło wp, Instagram

redakcja




Znana trenerka fitness pokazała swoje ciało miesiąc po porodzie! Ta sesja wiele ją kosztowała, ale chciała innym kobietom pokazać prawdę.

 

Trenerka Kasia Bigos zrywa z mitem Lewandowskiej i pokazuje, jak wygląda ciało kobiety miesiąc po urodzeniu dziecka.

 

W dobie perfekcjonizmu, kiedy to celebrytki pokazują swoje idealnie wyrzeźbione ciała w zaledwie kilka tygodni po porodzie, trenerka Katarzyna Bigos nie wstydzi się pokazać, jak ciąża i poród zmieniły jej, kiedyś doskonałe ciało.

 

„Nadszedł czas, aby »normalność« przebiła się przez lawinę postów na wciągniętym brzuchu, poprzedzonym trzydniowym postem sokowym. Żelaznych pośladów i perfect cery. Nadszedł czas, by przetrzeć oczy i wbić sobie do tego wciąż uroczego łba, że z normalności rodzą się genialne przedsięwzięcia, znajomości, niebywałe odkrycia, gigant firmy i coś, co nadaje życiu sens – PASJA” – skomentowała fotograf Dominika Cudy autorka zdjęcia zrobionego w ramach kampanii Fake off Poland.

 

Bohaterka zdjęcia podzieliła się podzieliła się efektem sesji na Instagramie, opatrując ją niezwykle osobistym wpisem.

 

„Nie będę oszukiwać! Ta sesja wiele mnie kosztowała. Nigdy nie miałam oponki na brzuchu. Moje ciało przez większość życia było FIT przez duże »F«” – napisała Kasia Bigos.

 

„Czekałam na pokazanie tego mojego brzucha aż ruszy kampania FAKE OFF Dominiki Cuda Czemu? Czemu nie zakryłam go pod luźnym ciuchem czekając do powrotu do pełnej formy? Bo bym was zwyczajnie oszukała. Są kobiety, które po porodzie już po chwili wyglądają jak milion dolcow. Ja też takie znam! Ale wierzcie mi na słowo – każdy jest inny I nie powinniśmy się z nikim porównywać. Mój przekaz jest prosty – dajmy mamom czas!” – wyjaśniła trenerka.

 

Wyznanie trenerki spotkało się z licznymi, pozytywnymi komentarzami.

 

„Każda kobieta ma swoje tempo wracania do siebie!” – pisze jedna z nich. „Gratuluję ci odwagi i mam nadzieję, że choć kilku osobom otworzyłaś oczy” – dodaje inna. „Ogromny szacunek! Bo tak wygląda właśnie ciało mamy po porodzie. I powinno to być powszechnie rozumiane przez inne kobiety i mężczyzn” – komentuje kolejna kobieta.

 

Zapewne udział w sesji i pokazanie prawdy o kobiecym ciele tuż po porodzie dla Katarzyny Bigos nie był łatwy, ale dzięki temu trenerka otworzyła oczy wielu kobietom, które chcą być jak celebrytki i za wszelką cenę dążyć do doskonałości.

Pytanie tylko czy warto?

Instagarm

 

 

 




WAŻNE! Ten rok będzie wyjątkowy pod względem ilości kleszczy. Pajęczaki już się budzą i szukają pierwszych ofiar.

Słaba zima, niewielkie ilości śniegu sprawiły, że kleszcze już wychodzą na żer.

 

Ten rok będzie wyjątkowy pod względem ilości kleszczy.

Wygląda na to, że będzie ich dużo więcej niż zazwyczaj. Brak długotrwałych spadków temperatury i silnych opadów śniegu sprawił, że pajęczaki mają się wyjątkowo dobrze. Co więcej, już zaczynają wychodzić z kryjówek i polować na ofiary.

Kleszcze żerują zazwyczaj wiosną i na początku jesieni, dlatego wydawać by się mogło, że marzec to jeszcze nie miesiąc dla nich. Nic bardziej mylnego.

 

„Temperatury rzędu 5-10 stopni zimą sprawiają, że kleszcze wybudzają się ze snu. Ruszają się jeszcze powoli, ale już robią się głodne. Z powodzeniem mogą atakować” – powiedział dr Jarosław Pacoń, parazytolog z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.

 

Temperatury poniżej 0 znowu sprawiają, że kleszcze zasypiają.

 

„Nie jest to jednak mocna hibernacja. Do wybudzenia potrzeba im niewiele, jedynie ok. 5-10 stopni Celsjusza na plusie” – dodał ekspert.

O tej porze roku żerują głównie starsze osobniki, dlatego po napiciu się krwi robią się tak duże.

 

„Są to zazwyczaj samice. Jeśli przeżyją, za ok. 6 tyg. zaczną składać jaja. Po 2-3 tygodniach te przekształcą się w nimfy, czyli młode osobniki” – powiedział dr Pacoń.

W związku z tym, że zimy w tym roku praktycznie nie było, pierwsze kleszcze widziane były już w lutym.

 

Lekarze weterynarii ostrzegają, że warto już teraz zaszczepić zwierzę i co najważniejsze  zachować ostrożność podczas spędzania czasu wolnego w lesie.

Konieczne jest ubranie ochronne i odpowiednie preparaty, które sprawią, że dla tych pajęczaków zarówno my, jak i nasi pupile staną niewidzialni.

I jeszcze jedna wiadomość. W tym roku możemy się spodziewać wysypu tych roznoszących boreliozę czy kleszczowe zapalenie mózgu pajęczaków.

 

źródło wp

facebook

redakcja