W programie dała nam się poznać jako skromna, utalentowana dziewczynka o olśniewającym głosie. Widzów i jurorów powaliła na kolana.

 

Klaudia Kulawik była najmłodszą uczestniczka pierwszej edycji „Mam Talent”. Jej repertuar był niezwykle poważny jak na 11-latkę – zachwyciła wykonaniem piosenki „Dziwny jest ten świat” Czesława Niemena czy „List do mamy” Violetty Villas. Ostatecznie zdobyła drugie miejsce w finale i wygrała 100 tys. zł. Co robi dzisiaj?

 

Mija 10 lat od jej debiutu w „Mam Talent”. Klaudia ma już 21 lat, nie da się ukryć, że wyrosła na piękną kobietę. Co ważne, jest nie tylko piękna, ale i mądra. Sporą część swojej wygranej przeznaczyła na naukę w kierunku muzycznym. Dziś sama przyznaje, że nie wie co chciałaby robić w przyszłości. Na pewno nie chce zostać kolejną wokalistką muzyki pop. Od razu widać spore ambicje.

 

Klaudia nadal występuje i trzeba przyznać, że całkiem nieźle sobie radzi na scenie. Pojawiła się nawet zapowiedź, że już w marcu ukaże się jej nowa autorska piosenka. Klaudia nadal wygląda na skromną, niepozorną dziewczynę, do czasu, aż nie usłyszymy jak śpiewa.

 

Trzeba przyznać, że czas zrobił swoje. Poniżej zobaczycie zapowiedź jej nowego kawałka i jak zmieniła się przez te lata.

 

 

(kd)/facebook,eska,yt/

W takich butach w góry? Turystka nie potrafiła samodzielnie zejść szlakiem, potrzebna była pomoc

TOPR przyznaje, że niesfornych turystów w tym roku jest więcej niż w ubiegłym. Przykładem jest turystka, która nieprzygotowana zapędziła się na wyprawę, po czym nie potrafiła samodzielnie wrócić.

 

Turystka, która w niedzielę udała się na wyprawę nad Czarny Staw z całą pewnością nie pomyślała o zapewnieniu sobie odpowiedniego stroju w góry. O interwencji ratowników TOPR czytamy w kronice Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego:

 

„Po godz. 17-tej z Czarnego Stawu do Morskiego Oka sprowadzono turystkę, która w miejskich kozaczkach dotarła nad Staw, ale w takim obuwiu nie potrafiła bezpiecznie zejść.”

 

Jak komentuje naczelnik TOPR Jan Krzysztof:

„Buty były nieodpowiednie do panujących warunków. Od czasu do czasu się to zdarza, ale też udzielamy częściej pomocy osobom w dobrych butach, ale bez odpowiednich umiejętności.”

 

A przygotowanie i umiejętności są niezwykle ważne. Kozaczki, szpilki, klapki, japonki – ileż to razy słyszymy o przypadkach, kiedy turyści nie doceniają górskich warunków i zapędzają się na wyprawę kompletnie nieprzygotowani.

 

Czarny Staw pod Rysami znajduje się na wysokości 1583 m n.p.m. w Dolinie Rybiego Potoku. Można do niego dotrzeć czerwonym szlakiem ze schroniska nad Morskim Okiem. Latem jego pokonanie zajmuje około 50 minut. Zimą ze względu na warunki jest o wiele ciężej

.

(kd)/facebook,wp/




Tadla opublikowała stare zdjęcie! Beata KOZIDRAK przyciąga najwięcej uwagi. Tak było ponad 20 lat temu… [FOTO]

Archiwalne zdjęcia zawsze wzbudzają najwięcej zainteresowanie. Tak jest i tym razem. Beata Tadla opublikowała zdjęcie sprzed 23 lat między innymi z Beata Kozidrak.

 

To zdjęcie z czasów, kiedy dziennikarka pracowała w Radiu Legnica. To właśnie wtedy zaczęła się jej kariera. Minęło sporo czasu.

 

„Uwielbiam grzebać w starych albumach. To zdjęcie z Beatą Kozidrak ma 23 lata. Stare dzieje w Radiu Legnica. I ja też stara…” – napisała na Instagramie.

 

Nie tylko dziennikarka przykuwa uwagę. Fani zauważyli również Beatę Kozidrak. „Jaka stylóweczka. Pani Beatka też w modnym dresie, miałam kiedyś taki”.

 

Trzeba przyznać, że nie tylko moda zmieniła się przez te 23 lata, ale także bohaterki zdjęcia. Na plus? Sami oceńcie:

 

 

Ku zaskoczeniu dziennikarka opublikowała kolejne zdjęcie. „Odkurzania albumów ciąg dalszy. Tym razem O.N.A. w Radiu Legnica. 23 lata temu…”. Czy my tam widzimy Agnieszkę Chylińską?

 

Takie zdjęcia sprzed lat są najlepsze!

 

(kd)/instagram/




Kolejne jezioro z tajemnicami. Władze zastanawiają się co zrobić z sensacyjnym znaleziskiem. ZNAMY szczegóły!

O odnalezieniu maszyny na dnie jednego z jezior w okolicach Szczecina naukowcy pracujący w ramach akcji Jezioro Tajemnic poinformowali tydzień temu. Teraz pojawiły się dokładniejsze ustalenia i szczegóły dotyczące znaleziska.

 

Nurkowie potwierdzają, że odnaleziona przez nich maszyna to wrak rosyjskiego samolotu bojowego MIG-15. Długo starali się utrzymać jego lokalizację w tajemnicy. W końcu wyszło na jaw, że znalezisko znajduje się na dnie jeziora Miedwie pod Stargardem.

 

Jak potwierdziła na konferencji prasowej starosta powiatu stargardzkiego, Iwona Wiśniewska:

„19 stycznia zmienił oblicze powiatu stargardzkiego, bo dostałam informację od starosty drawskiego, że w głębinach Miedwia natrafiono na wrak samolotu MiG-15. Życie nabrało zupełnie innej dynamiki.”

 

Zatonął w 1952 roku i prawdopodobnie już nie zostanie wydobyty. Zdaniem specjalistów powinien zostać na dnie. Według poszukiwaczy maszyna pełniła funkcje szkoleniowo-treningową. Pilotem maszyny miał być dowódca 239-ej Baranowickiej Dywizji Lotnictwa Myśliwskiego, pułkownik Bałakin. W dniu wypadku pułkownik egzaminował innego pilota. Przebieg wydarzeń odtwarza st. chorąży Jarosław Tomczak, który dziś jest na emeryturze:

 

„Wykonując jedną z figur wyższego pilotażu, MiG-15 UTI wpadł w płaski korkociąg, z którego dla tego typu maszyny praktycznie nie było możliwości wyjścia. Obydwaj piloci katapultowali się, mniej więcej po środku jeziora.”

 

Młodszy pilot nie przeżył, a jego grób znajduje się na cmentarzu w Chojnie. Według daty na nagrobku do katastrofy doszło 4 lipca 1952 roku. Od tamtej pory samolot znajduje się na dnie jeziora.

 

Teraz władze powiatu stargardzkiego zastanawiają się co zrobić z sensacyjnym znaleziskiem. Są dwie opcje – wydobycie wraku i zabezpieczenie go lub pozostawienie go na dnie jako atrakcję dla nurków. Osobną kwestię stanowi silnik maszyny. Odkrywcy chcieliby go wydobyć – możliwe, że to jeden z pierwszych odrzutowych silników, jaki powstał po wojnie.

 

Na razie nie wiadomo co stanie się z odkrytym z wrakiem na dnie Miedwia. Władze zapewniają, że przede wszystkim chcą zabezpieczyć znalezisko i zrobić z niego atrakcję turystyczną.

 

Zobaczcie materiał z odnalezienia MIG-15 na dnie jeziora:

 

(kd)/onet,facebook,youtube/




Każda gwiazda ma jakieś początki swojej medialnej kariery. Dotarliśmy do nagrania sprzed lat, w którym występował popularny dziś Sławomir. Choć Sławomir miał już wtedy na swoim koncie kilka występów w serialowych i filmowych produkcjach, trzeba jednak przyznać, że to z całą pewnością był również jego początek.

 

Pamiętacie reklamę Ministerstwa Finansów, gdzie reklamuje PIT przez Internet? Tę, w której mężczyzna przychodzi do urzędu chcąc się rozliczyć z żoną. Miał tylko jeden problem, nie miał żony. To właśnie w tej reklamie wystąpił nie kto inny jak Sławomir Zapała współczesna gwiazda muzyki Rock Polo.

 

Po komentarzach widać, że już wtedy Sławomir zrobił na internautach spore wrażenie. Wszyscy pytali, kim jest aktor grający w reklamie. Nawet się nie spodziewali, że w przyszłości wszyscy będziemy nucić, a nawet znać na pamięć jego piosenki.

 

Po latach już wiemy, że Sławomir zrealizował swoje plany. Chodzi oczywiście o znalezienie żony. Mało tego, nawet wspólnie występują na scenie. A prywatnie wyglądają na bardzo szczęśliwą parę.

 

Poniżej nagranie, przypomnijcie sobie reklamę ze Sławomirem w roli głównej:

Cześć tu Sławomir i Kajra. „Na Szczęście, na Zdrowie, na ten Nowy Rok” Dziękujemy, że przez ten cały miniony rok byliście z nami. Mocno wspieraliście i wierzyliście!!! Dziękujemy za każdego lajka, udostępnienie i podzielenie się naszą nutą. Za uśmiech, radość na koncertach, brawa, i SŁA-WO-MIR!!! W Nowym Roku 2018 życzymy WAM pogody Ducha, zdrowia, żeby było czuć piniądz i żeby niosło was Rock Polo. Będziemy wiele koncertować, wreszcie odwiedzimy rodaków za granicą. Życzymy WAM jak najwięcej wspólnie przetańczonych i rozśpiewanych koncertów. I żeby wszystkim nam w tym roku pojawiał się na buziach uśmiech…  WASI Po prezenty na Nowy Rok 2018  zapraszam tutaj: Sklep Sławomira http://czucpiniadz.pl Szaty Sławomira https://slawomir.teetres.com #CześćTuSławomir #NowyRok2018 #faniSławomira #czućpiniądz

A post shared by Sławomir (@slawomir_gwiazda_rock_polo) on

 

(kd)/youtube/

Kinga Rusin nadal nie odpuszcza: „Szokuje Was to zdjęcie? Mnie też!” Dziennikarka od kilku dni publikuje szokujące zdjęcia [FOTO]

O tym, że dziennikarka aktywnie działa w imię ochrony przyrody wiemy od dawna. Kinga Rusin nie planuje odpuścić, dzielnie walczy o swoje racje. Od kilku dni na swoim profilach publikuje szokujące zdjęcia.

 

„Szokuje Was to zdjęcie? Mnie też! Nie pozwólmy na to! Nie poddawajmy się! Jeszcze jest cień szansy na odwrócenie strasznego losu dzikich zwierząt w Polsce!” – napisała na Instagramie.

 

Tym razem dziennikarka próbuje walczyć z prawem łowieckim. Zapowiadane zmiany budzą kontrowersje. Zgodnie z planami myśliwi mają dostać więcej uprawnień. Nowelizacja ustawy ma prowadzić między innymi kary dla osób utrudniających myśliwym polowania, nawet, jeśli ci strzelają na czyjejś prywatnej działce.

 

Szokuje Was to zdjęcie? Mnie też! Nie pozwólmy na to! Nie poddawajmy się! Jeszcze jest cień szansy na odwrócenie strasznego losu dzikich zwierząt w Polsce! Podpisujmy apel do posłów petycja.pracownia.org.pl/akcja/prawo-lowieckie-szyszki-do-kosza-2018 Niech władza zobaczy co myślą Polacy! Zalejmy ich skrzynki mailami. Niech mają poczucie odpowiedzialności za swoje decyzje! Niech wiedzą, że naród patrzy im na ręce! Niech wiedzą, że reprezentują suwerena a nie wąskie grono uprzywilejowanych myśliwych! 9 stycznia, we wtorek, o 8:00 odbędzie się kolejne posiedzenie podkomisji decydującej o wprowadzeniu zmian do ustawy łowieckiej. Pomimo, że społeczne poprawki przepadły na etapie prac w podkomisji, tego dnia mogą być jeszcze raz rozpatrywane oraz mogą być uwzględnione na dalszym etapie prac legislacyjnych – w Komisji Ochrony Środowiska oraz w Sejmie na sali plenarnej. Wywrzyjmy presję na posłów, żeby stanęli po stronie społeczeństwa a nie myśliwskiego lobby! Oni mogą jeszcze zmienić bieg wydarzeń! Poniżej nazwiska posłów z podkomisji. Niech nie będą anonimowi. Niech wiedzą, że my wiemy! Duda Jan /PiS/ Golińska Małgorzata /PiS/ Hałas Teresa /PiS/ Lieder Ewa /N/ Maliszewski Mirosław /PSL/ Mordak Robert /Kukiz15/ Niedziela Dorota /PO/ Paluch Anna /PiS/ – przewodnicząca Polak Piotr /PiS/ – zastępca przewodniczącego Skurkiewicz Wojciech /PiS/ Suski Paweł /PO/ Przewodniczącą jest Anna Paluch (PiS), prawa ręka Szyszki, która forsuje napisaną przez niego ustawę – fatalną w skutkach dla polskiego środowiska ale uwzględniającą interesy jego i jego kolegów myśliwych. Do chwili obecnej na podkomisji przepadły wszystkie społeczne poprawki mające chronić przyrodę. Na dziś prawo myśliwych jest górą nad obywatelami. Powiedzmy NIE Rzeczpospolitej Myśliwych! Ich są tysiące ale nas MILIONY!

A post shared by Kinga Rusin- Official Profile (@kingarusin) on

 

Dziennikarka tłumaczy, że 9 stycznia, we wtorek, o 8:00 odbędzie się kolejne posiedzenie podkomisji decydującej o wprowadzeniu zmian do ustawy łowieckiej. Pomimo, że społeczne poprawki przepadły na etapie prac w podkomisji, tego dnia mogą być jeszcze raz rozpatrywane oraz mogą być uwzględnione na dalszym etapie prac legislacyjnych. „Wywrzyjmy presję na posłów, żeby stanęli po stronie społeczeństwa a nie myśliwskiego lobby!”.

 

„Na dziś prawo myśliwych jest górą nad obywatelami. Powiedzmy NIE Rzeczpospolitej Myśliwych! Ich są tysiące ale nas MILIONY!” – kontynuuje Rusin.

 

To nie pierwszy apel dziennikarki. Wcześniej publikując równie szokujące zdjęcie protestowała:

„Chcą nam zabronić wchodzenia do lasów, żebyśmy nie mogli być świadkami barbarzyństwa i bezprawia, żebyśmy nie mogli tego nagłaśniać i protestować! Chcą wchodzić ze strzelbami na prywatne tereny nawet jeżeli ich własciciel jest przeciwny polowaniom! Chcą, pod pretekstem „zapobiegania epidemiom” polować na terenach Parków Narodowych!”

 

NIE dla nowego prawa łowieckiego!!! NIE dla Rzeczypospolitej myśliwych!!! Nie dla krwawego hobby! Nie dla zabijania dzikich zwierząt, którego za chwilę nic już nie będzie w stanie ograniczyć! Chcą nam zabronić wchodzenia do lasów, żebyśmy nie mogli być świadkami barbarzyństwa i bezprawia, żebyśmy nie mogli tego nagłaśniać i protestować! Chcą wchodzić ze strzelbami na prywatne tereny nawet jeżeli ich własciciel jest przeciwny polowaniom! Chcą, pod pretekstem "zapobiegania epidemiom" polować na terenach Parków Narodowych! Grupka uprzywilejowanych posiadaczy broni, którzy nie muszą nawet regularnie przechodzić badań psychiatrycznych stanowi zagrożenie dla NASZEJ przyrody, ale też dla nas i naszego bezpieczeństwa! Im się wydaje, że są ponad prawem, gdzieś mają dziesiątki milionów sprzeciwiających się bestialskim polowaniom Polaków! Dzięki wpływowym poplecznikom takim jak Szyszko chcą zawłaszczyć dla siebie NASZE POLSKIE LASY i żyjącą w nich zwierzynę, chcą dla prymitywnej satysfakcji z zabijania, dla trofeów i krwawych zdjęć wybić teraz wszystko co można, bo za chwilę nie będzie już czego zabijać! Nie pozwólmy im na to!!! Nie pozwólmy zamknąć sobie ust! Nie pozwólmy panoszyć się garstce "bonzów" tylko dlatego, że tak chcą i z nikim i niczym się nie liczą! Kim są Ci ludzie że mamy przed nimi uginać kolana!? Kim są że mamy im pozwolić zniszczyć NASZE POLSKIE DZIEDZICTWO PRZYRODNICZE! Polacy, powiedzmy głośno NIE!!!! Są nas miliony a ich tylko tysiące!

A post shared by Kinga Rusin- Official Profile (@kingarusin) on

 

Wam też nie podobają się zmiany w prawie łowieckim? A może dziennikarka przesadza? Jedno jest pewne, przeciwników takich zmian jest więcej, a Rusin z pewnościa nie odpuści tak łatwo.

 

(kd)/instagram/




WPADKA z żoną Kamila Stocha na Balu Mistrzów Sportu. Zauważyliście? WIEMY dlaczego do tego doszło! [FOTO]

Wielkie emocje już za nami. Najlepszym Sportowcem 2017 roku został Kamil Stoch. Jednak to jego żona była w centrum zainteresowania. Zauważyliście wpadkę jaką zaliczyła stacja Polsat podczas relacji z Balu Mistrzów Sportu?

 

W wielu ujęciach pokazywano gości zgromadzonych na gali. W imieniu finalisty nagrodę odebrała jego żona. Widzowie jednak do samego końca mogli mieć wątpliwości, która z kobiet na sali to Ewa Bilan-Stoch.

 

Zabawna wpadka Polsatu jest na językach wszystkich. W czasie, kiedy ogłaszano wyniki na ekranach mogliśmy zobaczyć pewną brunetkę, podczas gdy nagrodę odebrała równie urocza blondynka.

 

Kim więc była druga kobieta? Okazuje się, że to żona innego skoczka, Stefana Huli. To właśnie Marcelina Hula była pokazywana zamiast Ewy Bilan-Stoch. Po balu panie pochwaliły się wspólnym zdjęciem:

 

„@ewabilanstoch i jej #tarcza😂 👏🏼👏🏼👏🏼 @kamilstochofficial 👏🏼👏🏼👏🏼#drużyna #skijumping #skijumpingfamily #dumneżony 🤗”

 

Internauci zaczęli komentować fotografię i nie zapomnieli wspomnieć o wpadce podczas transmisji:

 

„Wpadka gali😂 chciałbym zobaczyć minę realizatora w momencie w którym jednak wstaje inna żona Kamila Stocha 😅”

„Pani Hula była przez Polsat dziś panią Stoch haha”

„Hahaha Kamil to się umie ustawić. Dwie piękne kobiety za żonę 😂😂😍😍”

 

Portal Wirtualnemedia przedstawił swoją teorię odnośnie pomyłki. Okazuje się, że siedzące obok siebie żony Stocha i Huli zamieniły się ze sobą miejscami przy stole. Widocznie ani operator, ani realizator nie wiedział jak wyglądają obie kobiety. W świetle takich tłumaczeń to by się zgadzało.

 

https://www.instagram.com/p/Bdn_Y2ph-C_/?taken-by=cysia.hula

 

(kd)/party,wirtualnemedia/




„Niezła heca”! Niewiele osób o tym wie. Jak naprawdę nazywa się Kacper Kuszewski?

Kacper Kuszewski jest jednym z najpopularniejszych polskich aktorów. Najbardziej kojarzymy go oczywiście z rolą Marka Mostowiaka w „M jak miłość”. Aktor dał również spory popis swoich umiejętności podczas ostatniej edycji programu „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”. Od tamtego czasu grono jego sympatyków znaczne się powiększyło.

 

Mimo wielkiej popularności niewielu chyba wie, jak w pełni nazywa się Kacper Kuszewski. Podczas poszukiwania o nim informacji na pierwszy plan wysuwa się wpis z Wikipedii. Aktor nazywa się Kacper Melchior Baltazar Kuszewski. Pierwsza myśl – żart.

 

Wątpliwości rozwiewają jednak wywiady udzielane przez Kacpra. Opowiada, że jego imiona to pomysł taty. Mówił o tym między innymi na łamach „Gazety wyborczej”. Po prostu tata chciał go nazwać po królewsku:

 

„Był taki szczęśliwy, że urodził mu się syn, że postanowił nazwać go po królewsku. Wtedy można było mieć tylko dwa imiona, ale ojciec tak załatwił, że miałem trzy. To jest moja wielka duma i w sumie niezła heca. Wszyscy mają uciechę, kiedy zdradzam, jak mam naprawdę na imię.”

 

Przy okazji dzisiejszego święta ta informacja pasuje jak nigdy. Trzeba przyznać, że Kacper rzeczywiście ma iście królewskie imiona.

 

Przypominamy, że dzisiaj K + M + B #mnieśmieszy #polishboy

A post shared by #mnieśmieszy (@mniesmieszy_official) on

(kd)/wikipedia,wp/